BLOG O LITERATURZE KOBIET

„Drogi Michele” Natalii Gizburg. O rodzinie i samotności.

„Drogi Michele” jest  jak „Pokój Jakuba” Virginii Woolf. O głównym bohaterze opowiadają inni, rodzina, bliscy oraz sytuacje, w których brał udział. On sam, z małym wyjątkiem, milczy.

Dojmująco udaje się Natalii Ginzburg dotknąć w ten sposób pewnego złamanego życia. Oraz podkreślić nieuchronną człowieczą samotność.

„Ale każdy z nas jest na jakimś odcinku samego siebie niezrównoważony i nieporadny, a czasem nieodparcie pociąga nas włóczęgostwo i odetchnięcie czymś innym niż własna samotność i wystarczy zdać sobie z tego sprawę, żeby cię zrozumieć”.

W pewnym momencie zelektryzowały mnie słowa-stygmaty. Jakże Ginzburg mogła ich użyć? Fe, książka brzydko się zestarzała, chciałam osunąć się w tanią dyskredytację. Po namyśle stwierdzam, że wręcz odwrotnie, te słowa pokazują prawdę czasów, tym mocniej brzmi to, co Ginzburg chce nam przekazać.

Zupełnie inna jest ta powieść niż poprzednie jej tytuły, z którymi miałam do czynienia („Słownik rodzinny”, „Nasze dni wczorajsze”), ale również – bardzo dobra.

Lubię ogromnie stare wydania KIKowskie, ale niestety – to już kolejne, które rozpada mi się w rękach.

Przełożyła: Barbara Sieroszewska

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej
Postów