BLOG O LITERATURZE KOBIET

Dorosły nie znaczy dojrzały, czyli „Madame Monday. Po dorosłemu” Joanny Flis.

Pięknie mi się zbiegła lektura „Madame Monday. Po dorosłemu” z lekturą lutowego numeru Miesięcznika Znak „W kulturze ciągłej terapii”.

Bogdan de Barbaro wspomniał w nim, że nasza kultura się psychoterapeutyzuje. Z jednej strony jest to trend bardzo mi bliski, z drugiej kiwam głową nad zdaniem profesora: „Niebezpieczeństwo widziałabym w tym, że medykalizacja i psychoterapeutyzacja mogą doprowadzić do rezygnacji z własnych poszukiwań i refleksyjności”.

„Nie wystarczy być dorosłym, żeby być dojrzałym” – pisze z kolei profesor o tytule Joanny Flis na okładce jej tytułu.

Branie odpowiedzialności za siebie i swoje działania to według mnie jeden z ważnych aspektów dojrzałości, o której pięknie opowiada w swojej książce Joanna Flis. Aspekt, o którym, moim zdaniem, było ostatnio w powszechnym dyskursie zbyt cicho. W każdym razie ja odczuwałam pewien brak i brnięcie w ślepy zaułek egotyzmu.

„Madame Monday. Po dorosłemu” było więc dla mnie ważnym uzupełnieniem.  Często fachowym podsumowaniem wniosków, do których dochodziłam samodzielnie. Czasem – nazwaniem stanów, których nie zwerbalizowałam. Wciąż interesującym spotkaniem z dziedziną, którą ledwie liznęłam podczas studiów.

Joanna Flis napisała ten tytuł bezpretensjonalnie i z wyczuciem. Czytałam szybko i z zainteresowaniem. Standardowo ominęłam tylko wszelkie ćwiczenia (to akurat część, która doprowadza mnie osobiście do irytacji, więc nie bierzcie tego do siebie, jeśli Wam się to nie zdarza).

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej
Postów