Literatura nie jest na służbie. Tove Ditlevsen a sprawa polska.
Gdzie duńska pisarka z Kopenhagi a gdzie „sprawa polska”? Co też ci, kobieto, chodzi po głowie?, toż to porządny myślowy burdel; brzydko. Otóż ciąg moich myśli karmi się codziennością, a w ostatnich dniach pożywki dla mojego umysłu dostarczyły (między innymi) dwa z pozoru kompletnie ze sobą niezwiązane fakty. Jednym z nich była lektura trzeciej już z kolei książki Tove Ditlevsen „Moja żona nie tańczy”. Drugim wręczenie literackiej nagrody Nike poprzedzone przemową Adama Michnika, w której stało między innymi o tym, że czasy trudne, przełomowe; pojawił się tak dobrze mi znany klimat ratowania się literaturą (w tym roku stanęło na poezji, […]