Wszystkie drogi prowadzą do kobiety w średnim wieku. „Szmaty” Karoliny Lewestam.
To jest „podróż bohaterki” (jak u Maureen Murdock) w osobistym wydaniu Karoliny Lewestam. „Życie powróci, gdy dziewczyna wróci do matki. Ale między nimi zawsze, jak uwierający kamyk, będzie tkwiło ziarnko granatu”. Pisarka ma nastoletnią córkę, więc przypomina sobie siebie jako dorastającą dziewczynę. Dziewczynę, która tak bardzo nie chciała przyjąć wzorców bliskich kobiet ze swojego otoczenia, że udawała, że nie jest ciałem (jak one, spotykające się nad kupą szmat z lumpeksu), tylko samym umysłem. Co zwyczajnie okazało się nieprawdą; do tego – nieprawdą groźną, sprzyjającą temu, by zostać (już jak najbardziej cieleśnie), wykorzystaną przez nauczyciela. Lewestam powraca w „Szmatach” do tego […]
Rachel Cusk „Praca na całe życie. O początkach macierzyństwa”. Autofikcja dla młodych matek.
Początki macierzyństwa to jak osobna kraina, której reguł trzeba się w ekspresowym tempie nauczyć. Zgodzicie się? Gdybym przeczytała „Pracę na całe życie” Cusk w pierwszych latach macierzyństwa, gdy rozpaczliwie próbowałam zrozumieć, co się ze mną dzieje, byłaby to dla mnie lektura przełomowa. Czytana aktualnie, gdy po kilkunastu latach bycia matką już w tym okrzepłam i zdołałam w pełni wrócić do siebie, dalej jest interesująca. Rachel Cusk idealnie podsumowuje i jednocześnie rozkłada na czynniki pierwsze to moje absolutne ówczesne zadziwienie – nagle, już w ciąży, a ostatecznie po porodzie, równość znika! Jak to możliwe???(A ja nawet wcześniej w gruncie rzeczy osobiście […]
Odkrywam klasyczki. Anais Nin „Dziennik 1939-1944”.
Ostatnimi czasy mam całkiem osobną kategorię książek, które trzymam na szafce przy łóżku i czytam tylko tuż przed snem. Są to listy, dzienniki, ewentualnie eseje. Żadnych powieści, powieści tuż przed zamknięciem oczu nie dają mi spać. Tym sposobem czytałam wolno, wolniutko, codziennie dosłownie po parę stron „Dzienniki 1939-1944” Anais Nin. Francuskiej pisarki, która właśnie wyemigrowała do Ameryki. Że wolniutko widać po zdjęciach, które zrobiłam w Alpach, w kwietniu. To dziennik wyobcowania, tęsknoty za Paryżem, budowania nowego życia w Nowym Jorku, artystycznych projektów, poznawania nowego. Ale również – dziennik nieustannej pomocy innym artystom i jednocześnie własnej analizy psychologicznej: dlaczego Anais Nin […]
Ursula K. Le Guin „Język nocy. Eseje o pisaniu, science fiction i fantasy”, „Rzeźbię w słowach. Pisma o życiu i książkach” oraz Stanisław Lem, Ursula K. Le Guin „Listy 1972-1984”.
Status jest taki – chciałam zacząć czytać fantastykę i fantasy, żeby rozmawiać o tych książkach z synami, więc sięgnęłam po klasyczkę gatunku – Ursulę K. Le Guin. Zakochałam się.Znajduję u niej ogrom swoich myśli. Ale, szczerze donoszę, na razie jeszcze nie udało mi się przeczytać żadnej jej powieści z gatunku… Same eseje i listy. Po połknięciu tych esejów o pisaniu plus listów wymienianych z Lemem (o czytaniu, a także ich sytuacji jako pisarzy w skrajnie różnych krajach), wyłania się obraz Ursuli K. Le Guin, który pokochałam i za którą jestem gotowa literacko iść, gdziekolwiek mnie poprowadzi. Osoby błyskotliwie inteligentnej, wrażliwej, […]
Hanna Krall, Zbigniew Libera „Nie mówi się takich rzeczy”. Artyści, którzy tworzą swoją własną ligę.
Nie mogę zapomnieć rysunku obrazującego życie w „Ścieżkach północy” Flanagana – koła. Hanna Krall jeszcze mocniej w tym tekście zatacza koło do tej 8,9 letniej żydowskiej dziewczynki, którą była w czasie wojny. Choć teraz w tym kole mieści się również cała praca, którą wykonała by spisywać żydowskie historie. Cały czas je zresztą spisuje, dokłada szczegóły znaczące. Łączy wątki. A to wszystko w dyskusji z Ojczenaszem, trochę głuchej. I to chyba tę głuchotę najlepszej obrazuje Zbigniew Libera, który robi ilustracje w związku z czytaniem tekstów Krall. To książka – modlitwa, wiersz, zdumienie. Dlaczego w kole wszystko się ze sobą łączy i […]
Adrienne Rich „Eseje zebrane” i najważniejsze teksty w części „Zrodzone z kobiety”.
Ręka do góry kto ma na półce jakiś pokaźny zbiór esejów do którego nigdy nie może się zabrać, bo rozmiary jednak przerażają? Czytałam te eseje od grudnia, więc zdecydowanie nie była to dla mnie książka na jeden raz, w końcu to teksty zebrane z całego życia Adrienne Rich. Wnioski?To co mnie osobiście zostało z tego tomu to jednak głównie (niemal wyłącznie) teksty zawarte w części „Zrodzone z kobiety”. Czytałam je już wcześniej we fragmentach, w cytatach w innych książkach, teraz po raz pierwszy dostałam w swoje ręce całość i to jest naprawdę coś. Pewnego rodzaju baza, naprawdę totalna podstawa jeśli […]
Maria Dąbrowska „Dzienniki 1945-1950”. Noce i dnie pisarki.
Pierwsze dwa tomy przeczytałam kilka lat temu, teraz sięgnęłam po kolejny. Jeśli chodzi o dzienniki to od czasu do czasu mam taki moment w życiu, że nie jestem w stanie czytać nic oprócz tego typu prozy. Tak było i teraz. Choć trzeci tom dotyczy trudnych lat 1945-1950 to i tak przyjmowanie tej rzeczywistości Dąbrowskiej w jakiś sposób mnie uziemniało, uspakajało. Nie ma tu żadnych dram, żadnych wielkich literackich afer (które zasadniczo mnie nudzą, bo teraz mam w ręku pamiętniki Iwaszkiewicza i jego wyzłośliwianie się na innych znanych szalenie mnie drażni), raczej dzień codzienny, trochę prób znalezienia sobie miejsca w nowej […]
„Żywa i martwa” Zadie Smith. Eseje, w których erudycja nie przytłacza lekkości.
„Eseje są łatwe, powieści zaś trudne. Przedmiotem esejów są twoje opinie. Każdy ma jakieś opinie i każdy lubi je wyrażać. Według mnie pisanie prozy fabularnej polega na kierowaniu uwagi na wszystko, co nie jest mną. A to jest najtrudniejsze”. Świetnie rozumiem, to co napisała tu Zadie Smith i zgadzam się choć z zastrzeżeniem. Eseje są łatwe dla lotnego umysłu, który ma wiedzę, ale jednocześnie nie pozwala erudycji przytłoczyć tekstu swoim ciężarem. A Zadie Smith dysponuje również lekkością i poczuciem humoru. Dlatego jej eseje rzeczywiście czyta się wybornie. To spory tom wielorakich tekstów, które powstawały z różnych okazji na przestrzeni wielu […]
Sylwia Chutnik „Miasto zgruzowstałe. Codzienność Warszawy w latach 1954-1955”.
Powstała na podstawie pracy doktorskiej Sylwii Chutnik analiza codzienności czasów odbudowy. Myślę, że może być interesująca tylko dla bardzo specyficznego grona, do którego ja się akurat zaliczam. Po pierwsze – porusza mnie Warszawa, miasto powstałe z gruzów, moje miasto, które kochałam nawet w latach dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych, a gdy przybywający tu studenci z innych rejonów Polski rozglądając się naokoło wypowiadali się o nim z niejakim obrzydzeniem, czułam się w jakiś sposób bezpośrednio zaatakowana. Było tu wtedy szaro, brzydko, ale to miejsce – przecież i tak było niezwykłe. Odrodziło się całkiem od nowa. Dobrze pamiętałam oglądane przez całe dzieciństwo […]
Zapamiętajcie to nazwisko: Elżbieta Zawacka. „Agentka Zo. Historia Elżbiety Zawackiej, bohaterki drugiej wojny światowej.
Zapamiętajcie ten pseudonim „Zo”. I nazwisko: Elżbieta Zawacka. Salutuję: cześć jej pamięci. Wreszcie mogłam się pochwalić moim synom, że czytam coś ciekawego z ich punktu widzenia. Ale to było naprawdę? Naprawdę. Kurierka. Cichociemna. Żołnierka AK. W czasach PRLu wspierała tych, którzy przeciwstawiali się kłamstwu i dbała o pamięć żołnierek AK. Setkę raz przekraczała granicę z fałszywym paszportem. Raz nieomal zginęła przedzierając się przez góry. Wróciła do Polski z Anglii, żeby walczyć. Skoczyła wtedy z samolotu ze spadochronem, bo nie było innego wyjścia. Brała udział w Powstaniu Warszawskim. Do bólu rzeczowa nie rozumiała, czemu kobiety, owszem, chętnie wykorzystuje się w walce, […]