„Zadry”, czyli mazurska Narnia dla pięćdziesięciolatek w wykonaniu Oli Klonowskiej-Szałek, założycielki slowhopa.
Mówię Wam: chcecie to czytać. Ja w każdym razie na pewno, a prawie ją ominęłam. Takich rodzimych powieści mi brakuje. Gatunek? Nie mam pojęcia. Coś pomiędzy przygodówką w typie Pana Samochodzika, w końcu jest skarb, jest nastoletnia ekipa, opowieściami z Narnii, z tym, że Narnia jest na Mazurach Garbatych, które są po drugiej stronie lustra Warszawy, obyczajówką, taką naprawdę dobrą, w której nastolatki trzaskają drzwiami, a matka bohaterki trzyma w domu obraz Matki Boskiej i Piłsudskiego, ale chyba nie wie, że ten był socjalistą (choć generalnie wszystko wie najlepiej; ze sceny z matką zaśmiewałam się głośno, jest podszyta doskonałym poczuciem […]
Kryminał z klimatem Kraju Basków. „Cisza białego miasta” Eva Garcia Saenz de Urturi.
Chciałam książkę związaną z Krajem Basków i dwa lata temu, gdy podróżowałam po północy Hiszpanii dostałam od Was idealne polecenie. A że sięgnęłam dopiero teraz? Cóż! Ale skorzystałam:)(Choć coś mi się przypomina, że czytałam również inną powieść autorki, ale potem musiałam sobie zrobić przerwę, bo była dla mnie zbyt straszna). Bardzo wciągający kryminał. I chociaż to rzecz o seryjnym zabójcy to całe szczęście dla mnie nie epatowała grozą jakoś przesadnie. A jednocześnie trzymała w napięciu. No i ta baskijskość! Widać, że pisarka jest w niej głęboko zanurzona, bo oddała ją bezbłędnie. Jeszcze czuję klimat sierpniowej imprezy w Bilbao. Pełna petarda, […]
Dobry angielski humor i cosy zbrodnia. „The cornish castle murder” Fiony Leitch.
Kupiłam ją w St Ives, bo leżała na półce z nowościami, miała podręczny format, tani w wydaniu i bardzo wygodny w czasie podróży, w nazwie „kornwalijski”, a w opisie fabułę sugerującą cosy crime. Ryzyko, że mi się zupełnie nie spodoba było znaczne, bo moje doświadczenia z tego typu powieściami w języku polskim były takie, że zdecydowana większość kompletnie do mnie nie trafia. Choć sam gatunek uwielbiam, to latami szukałam czegoś, co będzie choć zbliżało się do Agaty Christie czy Joanny Chmielewskiej. Pierwszym udanym strzałem była dopiero literatura @gacekpisze Wcześniej same pudła (w dużej ilości; w końcu szukałam latami). Ale!Uwielbiam angielski […]
„Goście weselni” Alison Espach a urok wiktorańskich powieści.
Na początku wydawało mi się, że to powieść nie w moim stylu, że skręci niebezpiecznie w stronę zbyt grubymi nićmi szytego romansu, czyli czegoś dla mnie osobiście kompletnie nie do strawienia. Potem naprawdę dałam się wciągnąć. A na końcu? Ostatnio w wywiadzie Justyny Sobolewskiej Maciej Siembieda wspomniał, że hollywoodzkie wytyczne dotyczące konstrukcji powieści traktuje jako punkt wyjścia do zabawy z tekstem, najważniejsza jest bowiem uroda opowieści. Za to właśnie uwielbiam jego tytuły. Autor nie dał warsztatowi zabić siebie. W moim odczuciu w „Gościach weselnych” było sporo momentów, w których stery próbował przejąć schemat. Zbyt gładko zbiegały się wątki i zbyt […]
„Trzecia osoba”. Subiektywnie najlepsza powieść Kańtoch.
Nowa powieść Anny Kańtoch to zdecydowanie #dobreksiążkiwagilekkiej a do tego moja ulubiona pozycja jej autorstwa. W kategoriach jak zwykle u mnie bardzo subiektywnych – bo tym razem postawiła pisarka jeszcze mocniej niż zwykle na aspekt psychologiczny, za to mniej tu grozy związanej ze zbrodnią. Dokładnie tak jak lubię. Małe, górskie miasteczko. Chłopiec, który nie dostał się na studia, przeżywa swoją pierwszą w życiu porażkę siedząc bezczynnie w swoim pokoju. Zaczyna się interesować tajemniczym zaginięciem sprzed lat. Tak się składa, że mieszka w domu, który należał kiedyś do rodziny, której ojciec z matką zniknęli i do tej pory nie zostali odnalezieni. […]
Najlepszy rodzimy adres jeśli chodzi o cosy crime. Katarzyna Gacek „Wypadek? Nie sądzę”.
Ostatnio potrzebuję książek, które dadzą mi chwilę wytchnienia. Jak przeważnie o tej porze roku. Wiedziałam pod jaki adres najlepiej się udać. Przez kilka pierwszych stron bałam się jednak, że będę trochę tęsknić za poprzednią serią Gacek, którą bardzo lubiłam (świetne, różnorodne kobiece bohaterki), ale dość szybko mi przeszło. Okazuje się, że ja przede wszystkim lubię pewien niepowtarzalny klimat jej powieści. Urok małego miasteczka (tu: Nałęczów). Ciepłe spojrzenie i empatię wobec wielu bohaterek i bohaterów (nie wszystkich, bo są i ci z gruntu źli, jak to w kryminale, ale tych z dobrymi intencjami jest więcej). I z każdą książką coraz lepsze […]
Isabele Allende „Wiatr zna moje imię”. Chwała wciągającym wyciskaczom łez.
Chwała wciągającym wyciskaczom łez, zwłaszcza kiedy angażują w słuszną sprawę: budzenia empatii. „Wiatr zna moje imię” Isabele Allende to nie jest powieść pokroju najlepszych tytułów pisarki (niezmiennie stawiam tu „Dom duchów”), ale czytało mi się ją wyśmienicie i z radością dodaję ją do grupy: #dobreksiążkiwagilekkiej Połknęłam ją i zapomniałam w tym czasie o bożym (a raczej niebożym) świecie. Rzemieślniczo to jest majstersztyk, bo kunsztownie splatają się w niej liczne losy rozpościerające się w ciągu ostatniego wieku. Jest mały żydowski chłopiec z Wiednia, utalentowany skrzypek, który musi w czasie wojny uciekać przed nazistami i samotnie rozpoczyna nowe życie w Londynie. Anita, […]
Anna Kańtoch, mistrzyni wiarygodnych bohaterek i bohaterów. „Wiara”.
Jestem bardzo specyficzną odbiorczynią kryminałów, bo nie znoszę się bać. Jednocześnie jednak potrzebuję literatury rozrywkowej, a ten gatunek zapewnia świetną zabawę w postaci rozwiązywania zagadki: kto zabił? Walczą we mnie zatem dwa wilki, co skutkuje tym, że ostatecznie sięgam po kryminały tylko od czasu do czasu i bardzo uważnie przyglądam się temu, co biorę do ręki. Anna Kańtoch jest tu jedną z moich ulubionych pisarek. Bo u niej najważniejsze jest nie odmalowanie grozy, tylko głębia bohaterek i bohaterów. Pisarka tworzy wiarygodne, bo niesztampowe postaci i wiarygodny obraz obyczajowy dla swojej akcji. „Wiara” dzieje się w latach osiemdziesiątych, w górskiej, letniskowej […]
„Burza. Miasto gasnących świateł”, czyli obalanie stereotypów pod płaszczykiem kryminału.
Napisałabym, że to tytuł z serii #dobreksiążkiwagilekkiej bo na pewno jest to wciągający kryminał, ale pod płaszczykiem tego gatunku kryje się drugie dno, dla autorki, jak mniemam, o wiele istotniejsze, a w zasadzie kluczowe. Włączenie do pop obiegu homoseksualnych postaci. A w tej części również innych osób ze społeczności LGBTQ+. Bo nic tak przecież nie wpływa na tolerancję jak obcowanie z jakąkolwiek innością. Mamy więc kolejne śledztwo, ale też ciąg dalszy romansu komisarza policji, Adama Aleksandrowicza i ważnej niegdyś postaci przestępczego świata Wrocławia, Konrada Gronczewskiego (jego początki przestawia poprzednia część, „Mgła”). Znamy tym podobne romanse aż nazbyt dobrze, przedstawiciel dobra […]
Psychologia grozy. Patricia Highsmith „Znajomi z pociągu”.
Miałam ochotę na tytuł z serii #dobreksiążkiwagilekkkej i trochę dostałam, a trochę nie. Jaka to była duszna proza! (A jak duszna to nie tak lekka). Pewnie, proza z założenia raczej rozrywkowa, sfilmowana zresztą w 1951 roku przez Hitchcocka i już samo nazwisko reżysera wskazuje na to, że miała wywoływać lęk. I grozę. Ale w ten sposób nas zabawiać. To powieść oparta na podstawowym strachu: że dosłownie z chwili na chwilę wszystko to, co wypracowaliśmy w życiu może runąć w niebyt. Stracimy wszelką kontrolę. Główny bohater jedzie pociągiem i daje się wciągnąć w przypadkową rozmowę z nowo poznanym pasażerem. Ten proponuje […]
- 1
- 2