Wyważona, intymna literatura o traumie. „Ćwiczenia z ciemności”.
To jest dobra literatura, wyważona, zdystansowana, intymna i trafiająca w sedno, tylko że rzeczywiście są to „Ćwiczenia z ciemności”. Główna bohaterka, dojrzała kobieta, opowiada nam o tym jak wychodzi z PTSD. Jej życiowe traumy się nawarstwiły a ona wraz z terapeutą i przy wsparciu przyjaciółek, rodziny, próbuje z tym dalej żyć. W związku z czym czytałam ją na raty, chyba ze dwa miesiące (co bardzo rzadko mi się zdarza w przypadku literatury pięknej). Było trudno. Emocjonalnie mocno wchodziłam w tekst, współodczuwałam. Było warto, co wiele razy łapałam tam jakieś cenne spostrzeżenie. Plus – naprawdę warty uwagi jest tam opis kobiecej […]
Zbyt czarna ballada. „Amatorki” Jelinek.
To jest czarna ballada. Utopiona w lepkiej smole goryczy, smutku, niespełnienia.Zaczęłam z impetem. Ta forma wykorzystania schematu typowego romansu, historii dwóch kobiet, Pauli i Bridgitte, które pragną dla siebie mężów i dzieci, w opowieść, o której od początku wiadomo, że nie skończy się happy endem, wydała mi się odkrywcza. Zwłaszcza, że język bez kropek i dużych liter, z powtórzeniami, celowymi błędami, wciągał. Miał swój rytm i melodię, znakomicie współgrającą z treścią (i ten język jest naprawdę genialny; nie zmieniłam zdania na ten temat). Wreszcie Jelinek dla mnie! – pomyślałam. Bo do tej pory nie udało mi się przebrnąć przez żadną […]