Czy dobra literatura to wyłącznie ta, na której łamiemy sobie zęby?
Mam nieodparte wrażenie, że czasem popadamy w ten schemat. Jeśli coś ma być uznane za dobrą literaturę, to musi albo poruszać tematy najcięższego kalibru (tak, tak, nad tym warto się pochylić, kiwamy wtedy głową z uznaniem; jakie to bolesne, niechybnie warte opisania) albo z kolei musi być napisane w sposób niezwykle trudny w odbiorze, hermetyczny, taki, który ma małą szansę dotrzeć do przeciętnej czytelniczki czy czytelnika. Figa z makiem! Kompletnie się nie zgadzam z tego typu poglądem. Co więcej postawiłabym tezę wręcz odwrotną. Najlepsza literatura to często ta, która potrafi znaleźć środki dotarcia do szerszej publiki. Nie mówię tu bynajmniej […]