Blog o literaturze kobiet

„Orlando” Virginii Woolf. O tym, co ponad rolami.

Obiecałam sobie wrócić do Virginii Woolf zaraz po tym jak Zeruya Shalev powiedziała mi, że jest jest największą kobiecą inspiracją. Wydawało mi się, że wszystko jej autorstwa już czytałam, ale okazało się, że jednak wznowionego właśnie przez Wydawnictwo Literackie „Orlanda” zupełnie nie znam (kiedy w przeszłości rzucałam się na jakąś autorkę, czy autora brałam jak leci wszystko, co było dostępne w bibliotece, a z przekładami tej powieści było ponoć u nas marnie, mogła zwyczajnie nie dotrzeć na penetrowane przeze mnie półki). Porwało mnie. Choć właściwie do tej pory nie jestem pewna o czym właściwie jest ta opowieść. I idę o […]

Czytaj więcej »

Najlepsza powieść Ani Cieplak. „Ciało huty”.

Uwielbiam tę powieść! Czytałam (autentycznie, a nie w przenośni) z wypiekami na twarzy. Połknęłam w jeden długi, deszczowy wieczór. Jest tu dokładnie to, co mnie samą ostatnio mocno zajmuje: ta różnica między życiem w cieniu wielkiej narracji albo wręcz w samym jej sercu (tu lata siedemdziesiąte, Huta i jej kobiety) a współczesność w której sznurki narracji dzierżysz w ręku już tylko ty sama. Ania Cieplak splata te dwie przestrzenie czasowe, nakłada je na siebie aż schodzą się w jedną wspólną historię, która dotyczy wszystkich. Nieprzypadkowo piszę wyżej w rodzaju żeńskim.  Ciało huty jest w tej opowieści kobietą. Ciężko mi napisać […]

Czytaj więcej »

„Cleopatra&Frankenstein” Coco Meller. Obyczajówka, która przekracza stereotyp.

Zaczynałam ją czytać z przekonaniem, że może nie będzie to powieść idealna, ale ma pewien nieodparty urok, który sprawia, że nie mogę się oderwać i chcę wiedzieć, co będzie dalej. Kończę zaś z poczuciem, że naprawdę warta była zachodu. https://www.instagram.com/patsy_thebooklover/C jak ja lubię Twoje polecenia! To taka historia, które teoretycznie niebiezpieczne blisko jest stereotypu. Nowy Jork.  Młoda ona. Piękna artystka, Cleo. I starszy o dwadzieścia lat on. Właściciel agencji reklamowej, Frank. Mogłoby powiać nudą, ale ani trochę się tak nie dzieje. Kolejne, wspaniale napisane sceny ze znakomitymi dialogami (czytałam je tak jakby się we mnie w jakiś sposób wygrywały) są […]

Czytaj więcej »

„Córka fortuny” Isabel Allende. Fabuła, głupcze!

Coraz mocniej tęsknię za rozbudowanymi fabułami z wieloma, dobrze opisanymi postaciami; za opowieściami, które nie pozwalają się od nich oderwać, wciągają jak wirówka, pozwalają wejść w świat zupełnie inny od własnego, obrazowo przez pisarkę przedstawiony. Brakuje mi takowych zwłaszcza w czasie wakacji. Dlatego czytanie Allende w moim przypadku jest naprawdę dobrym pomysłem. Najpierw był „Dom duchów”, powieść o Chile (polecam! Są tu elementy realizmu magicznego i to jedyny tytuł oprócz wszystkich Marqueza, gdzie mi to nie przeszkadza, wręcz odwrotnie, jest jak najbardziej na miejscu). Teraz wzięłam na tapet „Córkę fortuny”, gdzie akcja również rozpoczyna się w macierzystym kraju autorki, ale […]

Czytaj więcej »

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading