Dobry debiut, czyli „Strużki” Marii Halber.
Śledzę pilnie Wydawnictwo Cyranka, nawet wtedy gdy bierze się za wydawanie gatunku, który generalnie coraz częściej doprowadza mnie do szewskiej pasji albo przynajmniej irytacji, w czym zresztą czuję się mocno odosobniona: mini prozy pisanej w pierwszej osobie. „Strużki” takie właśnie są. Ale z jakiegoś powodu po raz kolejny Cyranka do mnie trafiła! Może dlatego, że ta proza ani trochę nie jest egotyczna? Że dzięki powyższemu bohaterki są z krwi i kości a nie ze splątanych, zajętych sobą myśli narratorki? Sam język (celny, oszczędny) by mnie nie przekonał. Ale jest i fabuła. To nie tylko książka – zapis emocji, choć przecież […]