„Nowy Jork. Od Manhattanu do Ground Zero” Magdaleny Rittenhouse.

Wyłożyć osobie takiej jak ja mapę Nowego Jorku, na którą nakładają się dwa wymiary: czas i przestrzeń to nie jest proste zadanie, bo o ile jeśli chodzi o czas mam spore naddatki w zakresie różnych ujęć jego rozumienia, to w zakresie przestrzennym leżę i kwiczę, wyobraźnia przestrzenna mi nie działa. A jednak Magdalenie Rittenhouse się to udało. Bo udało jej się stworzyć własną opowieść o tym mieście. Fascynującą na tyle, że w nią weszłam. I voila, pojęłam (jej) całość. Plan był taki, że czytam, żeby zaraz po skończeniu książki chodzić jej śladami. Rowerowa wywrotka zmieniła wszystkie zamierzenia, to jednak nie […]

Więcej