Wielowymiarowa polska proza. Dominika Słowik „Rybie oko”.
Choć mam już trochę dość historii o dorastaniu w niedostatku na polskiej prowincji, to okazuje się, że jak za temat bierze się dobra pisarka, a za taką uważam Dominikę Słowik (potwierdza to zresztą „Rybim okiem”) to jak najbardziej chcę czytać. Bo w jej wykonaniu to nie jest wypłakanie się w rękaw czytelniczki, tylko pełny, soczysty literacki obraz. A raczej seria obrazów. Każdy rozdział mógłby być oddzielnym opowiadaniem, a jednak razem składają się na jeszcze ciekawszą, zwartą i przemyślaną całość. W gruncie rzeczy nie obchodzi mnie, czy to autofikcja, czy też nie. Liczy się, że opisuje prawdę na jakimś głębszym poziomie […]