Stara miłość i nowy (dla mnie) tytuł: „Małe cnoty” Natalii Ginzburg.

Krótkie eseje, 137 stron, a inspiracja wielka. Ginzburg dzieli się swoimi rozważaniami na temat pisania, dojrzewania, przyjaźni, miłości, wychowania, pracy. Jeśli przychodzi Wam teraz na myśl zalew poradników, to jednocześnie macie rację, podobne tematy i nic bardziej mylnego, bo w wykonaniu Włoszki to jest literatura. Lapidarna, prosta, do cna przemyślana. Pierwsza część jest po prostu bardzo dobra. Druga mnie zachwyciła. Między innymi tytułowe  „Małe cnoty”. Są o wychowaniu (a ja właśnie skończyłam powieść o tym tytule), więc dosłownie spijałam słowa z ust Ginzburg: „Dlatego dobrze by było, gdyby nasze dzieci już od małego wiedziały, że za dobro nie ma zapłaty, […]

Więcej