„Goście weselni” Alison Espach a urok wiktorańskich powieści.
Na początku wydawało mi się, że to powieść nie w moim stylu, że skręci niebezpiecznie w stronę zbyt grubymi nićmi szytego romansu, czyli czegoś dla mnie osobiście kompletnie nie do strawienia. Potem naprawdę dałam się wciągnąć. A na końcu? Ostatnio w wywiadzie Justyny Sobolewskiej Maciej Siembieda wspomniał, że hollywoodzkie wytyczne dotyczące konstrukcji powieści traktuje jako punkt wyjścia do zabawy z tekstem, najważniejsza jest bowiem uroda opowieści. Za to właśnie uwielbiam jego tytuły. Autor nie dał warsztatowi zabić siebie. W moim odczuciu w „Gościach weselnych” było sporo momentów, w których stery próbował przejąć schemat. Zbyt gładko zbiegały się wątki i zbyt […]