Blog o literaturze kobiet

Dobre książki wagi lekkiej 12 sierpnia, 2025

„Goście weselni” Alison Espach a urok wiktorańskich powieści.

Na początku wydawało mi się, że to powieść nie w moim stylu, że skręci niebezpiecznie w stronę zbyt grubymi nićmi szytego romansu, czyli czegoś dla mnie  osobiście kompletnie nie do strawienia. Potem naprawdę dałam się wciągnąć. A na końcu?

Ostatnio w wywiadzie Justyny Sobolewskiej Maciej Siembieda wspomniał, że hollywoodzkie wytyczne dotyczące konstrukcji powieści traktuje jako punkt wyjścia do zabawy z tekstem, najważniejsza jest bowiem uroda opowieści. Za to właśnie uwielbiam jego tytuły. Autor nie dał warsztatowi zabić siebie.

W moim odczuciu w „Gościach weselnych” było sporo momentów, w których stery próbował przejąć schemat. Zbyt gładko zbiegały się wątki i zbyt zaskakująco zmieniała akcja (bo przecież czytelniczka lubi być zaskakiwana).

Ale było tu też tak dużo dobrego! Tej skręcającej na boki subiektywności szczerych spostrzeżeń autorki. Psychologicznej prawdy. Socjologicznego tła. Uroku! Naprawdę dałam się im ponieść.

Tak się złożyło, że ostatnio w związku z pobytem w Anglii odświeżałam sobie lekturę „Dziwnych losów Jane Eyre”; tytułu, który nieprzypadkowo co i rusz pojawia się w „Gościach weselnych”. Ostateczne moja konstatacja była taka: kiedyś wprawdzie czytałam Brontë z wypiekami na twarzy, ale nie doceniłam dostatecznie, bo w liceum wewnętrznie snobowałam się gdzieś bliżej Dostojewskiego czy Manna (aktualnie od Dostojewskiego się odżegnuję, od Manna nie). Całe szczęście wyrosłam już z podobnych postaw.  Teraz po prostu chłonęłam książkę. I dzięki temu – dostrzegłam w niej dużo więcej niż kiedyś. W półtonach, a nie w tej części historii pisanej na wysokim C.

„Goście weselni” też ostatecznie okazali się dla mnie tytułem, który z talentem bawi się konwencją, ale nie daje się jej w pełni pożreć (choć granica bywała blisko, czasem dla mnie zbyt blisko). Za to trafia punkt w jakąś psychologiczno-socjologiczną prawdę swoich czasów (bardzo lubię zakończenie) pozwalając się przy tym znakomicie bawić czytelniczce. Nic dziwnego, że na Goodreads ma ponad 700 000 ocen. Nie jest to moja ulubiona literatura, ale naprawdę przyjemna i niegłupia rzecz. Nada się do kategorii #dobreksiążkiwagilekkiej

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading