Blog o literaturze kobiet

Literatura faktu 08 stycznia, 2025

A ja nie. „Mała empiria” Katarzyny Sobczuk.

A ja nie.

Nie zamieszczę Wam tutaj żadnej sensownej analizy tej książki,  bo przeczytałam ją głównie tą emocją: NIE! „Mała empiria” Katarzyny Sobczuk ma być o wieku średnim, czasem zwanym tu też przedstarczym, czyli tym, w którym, jak mniemam, jestem, z moimi 44 latami na karku. Dzieci już większe. Rodzice coraz starsi. Empiria jednak została tu wyrażona słowami: w tym wieku jest tak i tak. I ja wtedy momentalnie zaczęłam się gotować jak garnek zupy na dużym ogniu, gdy zbyt szczelnie domyka go przykrywka. Byłoby pewnie inaczej gdyby autorka opisywała tę empirię w liczbie pojedycznej, bez tej definitywności stwierdzenia, że „tak to już jest”. Wtedy być może przyglądałabym się spokojnie tym doświadczeniom, szukała różnic i podobieństw (bo racjonalnie pewnie są takie, i takie).

Zostałam jednak raczej z nieodpartą potrzebą wypowiedzenia zdania: JESZCZE W ZIELONE GRAMY. Z całą (pobudzoną dodatkowo ostatnią lekturą biografii autorki tych słów) świadomością tego, jak różne są moje chcenia od tych Osieckiej, to jednak bliżej mi do tego zdania. Bo „Mała empiria” w moim odczuciu zbyt mocno jest o zamykaniu. Mój kryzys wieku średniego dobrze mi za to opowiedziała książka o kryzysie w ogóle: „Tańcząc. Rozmowy o kryzysie i przemianie”, czyli wywiad Agnieszki Jucewicz z Bartłomiejem Dobraczyńskim.

Zaznaczam jednak, że to co napisałam, to nawet nie jest opinia. To subiektywizm w czystej postaci. To raczej o mnie niż o książce, z którą się po prostu rozmijam.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading