„Pani Dalloway powiedziała, że kwiaty kupi sama”, czyli magia powrotów.
Wydawało mi się, że czytałam wcześniej „Panią Dalloway” dwa razy, ale gdy tylko zobaczyłam pierwsze zdanie: „Pani Dalloway powiedziała, że kwiaty kupi sama” przypomniałam sobie, że przecież wracałam też do tej powieści w czasie pierwszej fali pandemii; ostatecznie zatem nie wiem ile razy tak naprawdę miałam z nią styczność. Jedno jest pewne, musiałam do niej dorosnąć. Stopniowo. To nie jest tak, że nie wzięłam z niej zupełnie nic jako dwudziestolatka. Lektura i wtedy była w jakiś sposób owocna. A jednak czułam, że zostaję nieco za szybą. Muskam, ale nie biorę pełną garścią. Nie wpuszczam w krwiobieg. „Pani Dalloway” cała napisana […]
„Co się stało z Margo”, czyli siostra Durella też ma poczucie humoru.
Polot, humor, wdzięk. Cała plejada barwnych postaci. Lekkie pióro. A jednocześnie zamożne cioteczki, od których można otrzymać spadek i przed którymi trzeba w związku z tym odgrywać komedie rzekomych dobrych obyczajów, „klasa pracująca”, na którą patrzy się jednak nieco z góry, nawet jeśli chwilę temu się z nią spoufalało, czyli wejście na pełnej petardzie w świat angielskich „starych pieniędzy”. Tylko pomyśleć, że to czasy już po II wojnie światowej. Chciałabym Wam napisać, że „Co się stało z Margo?” jest równie dobra co „Moja rodzina i inne zwierzęta” Durella, chciałabym, bo bardzo by to dobrze brzmiało w kontekście tego profilu, w […]