Wielogłosowa powieść rodzinna z migracją w tle. „Dżiny” Fatmy Aydemir.
Tytułowe dżiny to rodzinne tajemnice, które czasem rozsadzają korek butelki, w której je zamknięto. Niestety moja wiedza chemiczna pozostawia wiele do życzenia, bo aż mi się marzy metafora procesów, które zachodzą wewnątrz tej zamkniętej na głucho flaszki. Wyobrażam sobie, że na początku jest tam jeszcze wiele przestrzeni, wygląda na to, że cały trick się udał, będzie spokój, ale zamknięty materiał stopniowo buzuje, rozrasta się jak drożdżowe ciasto pozostawione w cieple, tyle, że ten tu żywi się milczeniem. Aż w końcu staje się jasne, że eksplozja jest nieunikniona. Dżiny wyjdą na świat. Zresztą już wcześniej wycieki zaczadzają atmosferę. To fascynujące socjologiczne […]
Czarno wszędzie, czyli „Ciężar skóry” Małgorzaty Rejmer.
Ciężar skóry, czyli ciężar istnienia pełnego przemocy i samotności. Każde z opowiadań, czy to albańskie, czy polskie, bo pisarka porusza się w tych dwóch dobrze sobie znanych światach, aż się ugina od krzyku rozpaczy, który niekiedy aż trudno znieść. Nie byłam fanką „Toksymii”, wolałam reporterskie „Błoto słodsze niż miód”. W najnowszym zbiorze Rejmer zdecydowanie mnie do siebie przekonuje jako pisarka fikcji. To jest dobre, przemyślane i dojrzałe pióro. Ale też głos skrajnie przesiąknięty czernią. Mnie osobiście brakuje w nim choć iskierki światła. Co pozostaje czysto subiektywnym oczekiwaniem, a nie obiektywną oceną. Aga Szynal