Ponadczasowa literatura najwyższych lotów. Natalia Ginzburg i „Nasze dni wczorajsze”.
Minęło już ponad siedemdziesiąt lat od jej napisania. Minie kolejne kilkadziesiąt a czytanie Natalii Ginzburg wciąż będzie aktualne. To wyróżnik wielkiej literatury. Zaczęłam od jej „Słownika rodzinnego” i poczułam, że we mnie zapadnie. Nie myliłam się. Po dwóch latach od lektury wciąż mocno siedzi w mojej głowie. „Nasze dni wczorajsze” oceniam równie wysoko. Oczami dorastającej dziewczyny oglądamy pewną rodzinę we Włoszech czasów Mussoliniego. Relacja jest prowadzona najpierw z boku, bo narratorka tylko obserwuje, potem stopniowo przesuwa się do środka. Ale wciąż jest beznamiętna, przedstawia, nie tłumaczy. Nie ma wyróżnionych dialogów, są one tylko częścią całego opowiadania. Zagęszczającej się sytuacji. W […]