„Historia miłości” Nicole Krauss. Wartościowa, choć przekracza mój próg akceptacji sentymentalizmu.

Nie dziwię się, że Nicole Krauss narobiła tą powieścią szumu. Jest tu ten rodzaj sentymentalizmu, który znakomicie się sprzedaje, bo wprost „chwyta za serce”. To mnie drażniło. Ale w moim odbiorze wygrało jednak to, co dobre. Krauss kopie w tym, jak stare, czyli trauma żydowska z czasów drugiej wojny światowej i różne przeorane przez nią życiowe wątki (w tym miłosne) wpływa na nowe (dzisiaj). Nośnikiem tego wpływu jest pewna powieść. Napisana w Polsce, w latach trzydziestych, oddana przyjacielowi na przechowanie. Wywieziona z Europy i wydana w Stanach Zjednoczonych pod zupełnie innym nazwiskiem. Jest dziewczynka, która dostanie swoje imię po głównej […]

Więcej

Inspirująca historiami wielkich zwykłych kobiet, ale i miejscami irytująca. „Kobiety, o których myślę nocą” Mii Kankimäki.

Nie jest tak, że jeśli jakiś koncept jest mi bliski (a ten jest) przyjmuję go bezkrytycznie. Może nawet jestem nieco bardziej podejrzliwa i wyczulona na niuanse? Mia Kankimäki napisała książkę o kobietach z przeszłości, które ją inspirują. Podróżniczki, malarki, pisarki. Autorka czerpie od nich siłę dla czterdziestoletniej siebie i przetyka ich historie osobistymi poszukiwaniami.Moje to jest. Sama szukałam (szukam) takich inspiracji dla siebie. Miałam jednak momenty, w których ton pisarki mnie drażnił. Pouczanie kobiet sprzedwieku albo kilku było dla mnie nie na miejscu.Nie poczułam pomysłu pisania do nich listów. Nieco ta książka była dla mnie zbyt długa. Ale ostatecznie i […]

Więcej