Literatura faktu 11 marca, 2025
„Mieszkania-namioty” i „dom- kotwica pokoleń” Bliski mi dualizm Kuncewiczowej w szkicach biograficznych Aliny Szałagan.
Szałaput (znacie takie ładne słowo? Tak o mnie mówili rodzice) i roztrzepaniec to ja. Tak się ucieszyłam, gdy wypatrzyłam w poście https://www.instagram.com/ulikaiz/# że istnieją autobiograficzne książki Kuncewiczowej. I co? I zamiast je kupić, nabyłam przypadkiem drogą kupna szkice biograficzne na jej temat. „Maria Kuncewiczowa – przybliżenia”.
Ale nie ma tego złego, bo dla mnie, coraz większej fanki pisarki, wcale interesujące (analizy oparto również na jej listach do bliskich) . Przeczytałam i bliski mi był zwłaszcza ten wątek swoistego dualizmu, o którym w cytatach poniżej:
„Dla Kuncewiczowej jednak równie ważne jak swobodne podróżowanie było zakorzenienie się i więź z miejscem, do którego się wraca”.
„Pisarka jednoczenie była obywatelką świata, traktującą podróże i przebywanie w różnych stronach jako naturalny składnik życia, i obywatelką „wybranej z nieskończoności świata ściślejszej ojczyzny(…)”.
„Praktykowała bywanie na zmianę „gdzie indziej” i „u siebie” w kazimierskim domu(…)”.
„Idea obywatelstwa światowego w rozumieniu Kuncewiczowej nie wykluczała związania emocjonalnego z jednym miejscem na ziemi, z jedną ojczyzną”.
Bardzo to moje.
A Was zachęcam wciąż mocno do czytania wznowień Kuncewiczowej: „Tristan. 1946” i „Cudzoziemka” (w tej kolejności). To jedne z najlepszych polskich powieści psychologicznych, jakie znam.
Aga Szynal