Literatura piękna 08 maja, 2025
Bliski Wschód z wewnątrz. Szkoda, że „Ciała niebieskie” Jokhy Alharthi do mnie nie przemówiły.
Bardzo się ucieszyłam, że mogę czytać literaturę pochodzącą z wewnątrz Bliskiego Wschodu zamiast egzotyzowaną opowiastkę z zewnątrz.
Podobał mi się pomysł ukazania dynamicznych zmian obyczajowych Omanu, związanych z bogactwem jakie przyniosła ropa naftowa, poprzez osobiste historie. Mamy tu kilka pokoleń. Czuć wyraźnie jak różni się ich sytuacja. Jak psychika nie nadąża za rzeczywistością. Wiele fragmentów przykuwało moją uwagę, to były dobrze napisane psychologiczne studia. Świetnie, że tak wiele miejsca Jokha Alharthi poświęciła perspektywie kobiet (z różnych klas).
Jednak w całości niestety nie przemówiła do mnie ta powieść.
Pisarka rozłożyła swoją historię na zbyt wiele głosów i perspektyw czasowych. Przy mojej nieznajomości specyfiki Omanu to było za dużo. Gubiłam się. Gdy jakaś historia zaczęła przykuwać moją uwagę, zaraz pojawiała się inna. Fragmentaryczność poszła tu, w moim odczuciu, za daleko. Osobiście nie zostałam również fanką poetyckiego wydźwięku tej opowieści.
Wierzę, że można dostrzec walory „Ciał niebieskich”. W końcu to pierwsza arabska laureatka Międzynarodowej Nagrody Bookera. Jednak mnie niestety nie udało się jej docenić.
Choć okładka jest obłędna!
Przełożyła: Hanna Jankowska
Aga Szynal