Literatura piękna 22 czerwca, 2025
„Goście” Agnes Ravatn. Wciągnęłam się, ale nie uwierzyłam jej.
Świetnie rozumiem dlaczego wszyscy bardzo ją polecają, bo wciąga jak mało która i ja też połknęłam ją w jeden wieczór.
Ale mnie osobiście za mocno tu uwierał fakt, że pierwszych stron buchało zazdrością. Karin i Kai przyjęli propozycję skorzystania z luksusowego domu wakacyjnego dawnej znajomej z podstawówki Karin, której ta organicznie nie znosiła i przez którą czuła się (całkowicie słusznie) skrzywdzona. Strumieniami lała się dobrze zakonserwowana żółć. I jest to dla mnie chyba coś, z czym bardzo mi nie po drodze i co wręcz ciężko mi znieść.
No dobrze, doszłam do wniosku, przynajmniej pojmę jak to działa. Ale nie wiem czy to wina jakiejś mojej nieumiejętności czy jednak konstrukcji psychologicznej tekstu – nie udało mi się ostatecznie uwierzyć w tę opowieść. We wredną dziewczynkę z podstawówki, która tak mocno wpłynęła na inną dziewczynkę, że niemal zniszczyła jej późniejsze życie. Koncept udawania właścicieli domu, w którym się jest w odwiedzinach, też wydał mi się zbyt sztuczny.
Jestem chyba jedyną osobą, która ma taką opinię z tego, co widziałam, więc prawdopodobnie jak zawsze w takich przypadkach to jest bardziej o mnie niż o książce. Bo czy bywa, że nie chcę przyjąć do wiadomości pewnych kwestii? Bywa.
Widziałam, że polecają ją @patsy_thebooklover @prosto_o_ksiazkach @nietypowa.czytelniczka a więc bardzo zacne recenzentki i czytelniczki. Także zajrzyjcie do ich opinii, jeśli się nad nią zastanawiacie i rozważcie sami. Od siebie dodam, że zakończenie tak jak i początek, wbija w fotel.
Ale czy jest moja? No nie moja.
Aga Szynal