Blog o literaturze kobiet

Istotniki niecodzienne 28 czerwca, 2025

Najważniejsze powieści pierwszej połowy 2025 roku.

Były już najbardziej wciągające tytułu, a dzisiaj dzielę się z Wami moim, jak zwykle szalenie subiektywnym, wyborem najważniejszych książek pierwszej połowy 2025 roku. Jest w dużej mierze bardzo klasycznie, bo wiele moich ulubionych pisarek coś ostatnio wydało (albo ich tytuły zostały wznowione lub pierwszy raz wydane po polsku po latach od ich premiery).

Na pewno najważniejsza dla mnie powieść ostatniego półrocza (i nie tylko) – to moja własna, „Wychowanie”. Historia Ani, kobiety sukcesu, która projektuje wizję przyszłości swojej, niedawno urodzonej, córki.  Igi. O godzeniu kariery zawodowej z macierzyństwem i stawianiu czoła własnemu wychowaniu. O pokoleniu, które dorastało w Polsce lat 90 i nauczyło się myśleć, że istnieją tylko dwa bieguny: sukces i porażka. A także o tym, że aby być silną kobietą niekoniecznie trzeba wchodzić w męskie buty. „Wychowanie” znajdziecie TU. Tam też możecie przeczytać opinie na jej temat.

Natalia Ginzburg „Małe cnoty” – bo choć to nie jest wg mniej jej najlepszy tytuł, to przecież i tak genialny w swojej, doprowadzonej do pewnej ostateczności, prostocie. Bardzo mocno do mnie trafia pisarska esencja jej doświadczenia, wrażliwości i przemyśleń. Warto ją czytać, to naprawdę jedna z najważniejszych pisarek zeszłego wieku.

Helga Flatland „Pogłos” – opowieść o pożądaniu i jego granicach, a także o dziedziczeniu. Pozornie lekka w czytaniu, wciągająca, w istocie skłaniająca do licznych przemyśleń.

Miranda July „Na czworakach” – mocna, kobieca, ekscentryczna i diabelnie wciągająca powieść o kobiecie, co perinomenopauzy się boi, ale idzie dalej. Inne powieści pisarki nie przypadły mi do gustu, ale tu był zachwyt.

Ali Smith „Jak być jednym i drugim” – po raz kolejny Ali Smith mistrzowsko łączy emocje i intelekt, tworząc prawdziwą sztukę powieściopisarstwa (a przecież ta właśnie pozwala „być jednym i drugim”; tu i tam; wtedy i teraz; mną i bohaterką).

Annie Ernaux „Życie zewnętrzne” – jedna z moich ulubionych pisarek, która dobierając się do siebie pisze historie uniwersalne. Tym razem o codzienności związanej z tym, co na zewnątrz – stacją metra, supermarketem, napotykanym codziennie żebrakiem.

Siri Hustvedt „Co kochałem” – klasyczna, epicka powieść długiego trwania o bliskości, utracie i sztuce.

Anna Ciarkowska „Sploty” – czytało mi się ją jak najlepszą poezję; trudno, a jednak się zachłysnęłam. Byłam łapczywa na opowieść, która mnie porusza, miałam poczucie obcowania z tajemnicą we mnie samej.

Elizabeth Strout „Opowiedz mi wszystko” – kocham ją i mnie irytuje, ale ostatecznie jej książki mnie poruszają. Jest tu kwintesencja skupionej na codzienności, empatycznej kobiecości, czułego spojrzenia na ludzi borykających się ze sobą i swoimi losami.

Agneta Pleijel „Ślimaki i śnieg” – tuż po jej przeczytaniu, pisałam, że może to nie jest nic przełomowego, ale była to dla mnie ogromna czytelnicza przyjemność. Jakiś czas od lektury wiem już, że Pleijel jest mistrzynią tworzenia atmosfery intymności, której się nie zapomina i, jednocześnie, patrzenia na siebie z dystansem, który pozwala dostrzec i opisać sedno osobistych historii. Wysokiej klasy autofikcja.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading