Nowa powieść Therese Bohman. Czy trzeba pisać coś więcej? „Góra prawdy”.
To nie jest powieść, która porwała mnie od pierwszej chwili. Nie uderzyła mi od razu do głowy, raczej szemrała delikatnie jak strumyk w czasach niedoborów wody. Ale jednak stopniowo dawałam się wciągnąć coraz bardziej. Niekoniecznie dzięki fabule – rozrzuconej po różnych planach czasowych, od dzieciństwa, poprzez studia, aż do czasu bycia matką i powrotu z własnym dzieckiem do domu rodziców (właściwie, parafrazując samą Bohman, fabuła była trochę jak obrazy impresjonistów – rzucone na płótno plamy. Zbiór plam). Raczej dzięki odczuciom, które we mnie wywoływała. Im dalej w las (i dorosłość), tym te plamy zaczynały mieć dla mnie większe znaczenie. Myślę, […]
Dobry angielski humor i cosy zbrodnia. „The cornish castle murder” Fiony Leitch.
Kupiłam ją w St Ives, bo leżała na półce z nowościami, miała podręczny format, tani w wydaniu i bardzo wygodny w czasie podróży, w nazwie „kornwalijski”, a w opisie fabułę sugerującą cosy crime. Ryzyko, że mi się zupełnie nie spodoba było znaczne, bo moje doświadczenia z tego typu powieściami w języku polskim były takie, że zdecydowana większość kompletnie do mnie nie trafia. Choć sam gatunek uwielbiam, to latami szukałam czegoś, co będzie choć zbliżało się do Agaty Christie czy Joanny Chmielewskiej. Pierwszym udanym strzałem była dopiero literatura @gacekpisze Wcześniej same pudła (w dużej ilości; w końcu szukałam latami). Ale!Uwielbiam angielski […]