Literatura piękna 16 lutego, 2026
Na wskroś moja proza współczesna. „Antropolodzy” Aysegul Savas.
„Chciałam opisać dwoje ludzi, którzy kochają się bez żadnych komplikacji”. To zdanie Aysegul Savas sprawiło, że od razu wiedziałam, że sięgnę po „Antropologów”. Zresztą sam tytuł też wskazywał, że
będzie o tym, co mnie interesuje najbardziej – o niby nic nie znaczących szczegółach codzienności,
które składają się na nasze życie.
Już po pierwszych stronach byłam pewna, że nie pomyliłam się ani trochę. Do tego doszło natychmiastowe skojarzenie z „Do perfekcji” (widziałam gdzieś w recenzji, że nie tylko moje)a chwilę potem konstatacja – ale to jest lepsze; w każdym razie bardziej moje.
To książka o dwójce ludzi, młodym małżeństwie z dwóch różnych krajów, którzy po studiach postanowili zostać na emigracji.
To ten typ powieści prawie bez akcji, skupionej na nocach i dniach (że nawiąże do wspaniałego tytułu Dąbrowskiej), tylko ze współcześnie. Czytałam gdzieś, że będzie bliska każdej osobie, która zaczynała gdzieś daleko życie od nowa i pewnie tak, ale ja zupełnie nie mam takiego doświadczenia, od zawsze mieszkam w Warszawie, a mimo wszystko się tu odnalazłam.
Bo to jest też chyba historia odnajdowania się we współczesnym świecie wiecznego wyboru, związkach tworzonych na nowych zasadach, bez pomocy w zakresie tradycji.
Pełna refleksji dotyczących rytuałów codzienności, które są arbitralne, a które mają zażegnywać nieznośną lekkość bytu. Bo jeśli wieczny wybór staje się oczywistością, co właściwie nas uziemnia?
Istnieje taki moment, w którym możemy zorientować się, że walcząc o niezależność, zrzucając pęta konwenansów i tradycji, a także zależności od innych ludzi pozbyliśmy się też wszystkiego, co istotne.
Moim zdaniem to na wskroś współczesna konstatacja.
Z pewnością nie jest to lektura dla każdego; trzeba lubić ten typ niespieszności, intymność opisu, brak fabularnych zakrętów, a zamiast tego wejście w życie zwykłych ludzi. Ja za tym przepadam.
I wciąż tego w literaturze szukam.
Połknęłam ją w dwa wieczory.
To na wskroś moja proza. Wsiąkłam w nią bez reszty.
Aga Szynal