Literatura piękna 22 kwietnia, 2026
Lauren Groff awanturuje się o kobiety. „Awanturnica”.
Czy siła kobiet koniecznie musi oznaczać bycie girl boss? Niekoniecznie. Amerykańska pisarka wciąż to udowadnia w swoim pisaniu, bo właściwie od początku awanturuje się o kobiety.
Dobiera różne scenografie i formy, żeby nam opowiadać o kobiecej sile. Robi to naprawdę dobrze. Moim zdaniem zostanie na literackiej scenie na długo.
Nie inaczej jest i w najnowszym zbiorze opowiadań „Awanturnica”. Ulubionych opowiadań mam tu dobrych kilka. To o młodej dziewczynie, która wynajmuje mieszkanie u staruszki na Zachodnim Wybrzeżu, robi swoje, ale to właśnie na styku z historiami tamtej, tworzy dorosłą siebie. I to o kobiecie, która idzie na emeryturę i w strachu próbuje zagarnąć dla siebie jak najwięcej życia. A także to otwierające, o matce, która walczyła o ochronę dzieci przed przemocą męża.
Stosunkowo najmniej lubię właśnie to tytułowe opowiadanie, bo jego puenta wydaje mi się nieco zbyt oczywista. Ale za to cieszę się, że ma właśnie taki a nie inny tytuł.
Bo warto, żebyśmy się o siebie awanturowały. W każdych okolicznościach.
Moją ulubiona pozycja od Groff to jednak powieść – „Fatum i furia”.
Aga Szynal