Literatura faktu 16 października, 2026

„Księga moich żyć. Wspomnienia. Tak jakby”, czyli Atwood nie pozwala na to, by ktoś zabrał jej opowieść o sobie.

Ja osobiście nie wyobrażałam sobie, że mogłabym nie sięgnąć po wspomnienia Margaret Atwood. Ton jej pisania, nieco żartobliwy, nierzadko uszczypliwy, lecz jednocześnie niepozbawiony ciepła wybitnie mi odpowiada. Interesują mnie tematy jakie porusza. Podoba mi się, że staje po stronie kobiet, w konkretnych doświadczeniach, ale nigdy nie daje się ponieść z góry przyjętym założeniem, które stępiłyby jej spojrzenie.

Czytałam wiele jej powieści. Wciąż nie wszystkie, bo to płodna i leciwa pisarka. Ale te, które znam, uwielbiam lub cenię.

Natomiast, czy koniecznie zachęcam Cię do tego, żeby sięgnąć właśnie po tę pozycję?

Wcale niekoniecznie. Ta autobiografia jest zwyczajnie ogromnych rozmiarów! Więc jeśli trzeba wybierać to stawiam jednak na fikcję.

Wygląda na to, że Atwood w „Księdzie moich żyć” postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i pozbawić przyszłych ewentualnych biografów pracy. Ewidentnie ma plan kontrolować własną opowieść. O niej – pisarce wiecznie typowanej do Nobla, którego na razie wciąż nie uzyskała; ale może to tak, jak z Bookerem, którego również długo nie mogła się doczekać, ale w końcu się udało? Pisarce, która stworzyła jedną z najbardziej proroczych historii dotyczących cofki w zakresie równouprawnienia kobiet – „Opowieść podręcznej”. Czy dziwi mnie to podejście? Ani trochę. Wyraźnie wskazuje wiele momentów, kiedy jej zachowania interpretowano opatrznie, na co ewidentnie nie chce się zgodzić. Ale szczerze mówiąc dla przeciętnej odbiorczyni czy odbiorcy to może być zbyt przydługa historia.

Ale, ale…

Ja jednak nie żałuję. Bo z drugiej strony samo obcowanie z tym bystrym umysłem i przyglądanie się ścieżce pisarskiej było jednak naprawdę ciekawe. I nie nudziłam się ani trochę. Niezależnie od tego, czy historia dotyczyła jej dzieciństwa i długich pobytów w lesie, czy problemów z koleżankami w czwartej klasie (może znasz tę historię z „Kociego oka”?), czy zawirowań z mężczyznami, czy też rozwoju jako pisarki.

Margaret Atwood potrafi snuć opowieści. Także te o sobie.

Więc – zdecyduj sama. Sięgniesz po nią?

Przełożyła: Olga Dziedzic

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *