Blog o literaturze kobiet

Istotniki niecodzienne 05 grudnia, 2023

11 najlepszych książek drugiej połowy 2023 roku.

Warto podkreślić, że w niniejszym zestawieniu, tak jak zawsze zarówno na blogu, jak i na profilu www.instagram.com/kobiecasilawsparcia wzięłam pod uwagę wyłącznie literaturę kobiet.

Najukochańsza, wyjątkowa – „Demon Copperhead” Barbary Kingsolver. Polecam wszystkim w pierwszej kolejności. Dla wzmocnienia efektu dorzucam Pulitzera i wyróżnienie, a konkretnie drugie miejsce, w rocznym podsumowaniu periodyku „Książki. Magazyn do czytania”.


Poza powyższą kolejność nie ma znaczenia:

„Zulejka otwiera oczy” Guzel Jachina (było w tym roku wznowienie, a ja czytałam ją po raz pierwszy, więc zdecydowałam się zaliczyć ją do tej kategorii).

Radziecka rewolucja. Zsyłka. Rozkułaczanie. Muzułmańskie zasady Tatrów stawiające Zulejkę w pozycji robaka, który może zostać zdeptany przez męża. Widzimy to wszystko jej oczami. A jednocześnie to również wspaniała opowieść o nadziei. O człowieczeństwie, które może wygrać w każdych warunkach, także na jego krańcach. O miłości, która potrafi karmić swoim ciałem.


„Trąbka do słuchania” Leonora Carrington

To pisanie o starości, które daje staruszkom miotłę, żeby mogły odlecieć od tego, co gotuje im świat w aktualnym wydaniu. Szerokiej drogi!

A Ty czytelniczko, czytelniku nastaw się na dużo ironii i groteskę. Bohaterki „Trąbki…” nie chodzą w kapciach, raczej sprawią, że to wam kapcie spadną z nóg.


„Ciało huty” Ania Cieplak

To według mnie najlepsza powieść Ani Cieplak. Czytałam ją z wypiekami na twarzy. Opowiada o różnicy między życiem w cieniu wielkiej narracji (tu: lata siedemdziesiąte, Huta i jej kobiety) a współczesnością, w której sznurki narracji dzierżysz już tylko ty sama. Ta książka jest kobietą. W Polsce. Uwaga! Niereprezentatywna próba mojego bliskiego otoczenia wskazuje, że doceniają ja przede wszystkim kobiety właśnie.


„Toń” Ishbel Szatrawska

Nieodkładalna, wielowątkowa, splatająca różne plany czasowe powieść o Prusach Wschodnich. Ze znakomitą, mocną, nieoczywistą kobiecą bohaterką – Janką. Z całą plejadą dobrze opisanych postaci. Napisana ze szwungiem. Lekko. Do celu, lecz z oddechem na pytania. Podoba się szeroko. Dobra na prezent!


„Lapvona” Ottessa Moshfegh

Imponujący pokaz szaleńczej wyobraźni. Groteska, absurd i realizm jednocześnie. „Lapvona”, czyli mała wioska w średniowieczu staje się metaforą świata, a autorka umiejętnie korzysta zarówno z własnych obserwacji tegoż jak i z wielu odniesień kulturowych, w tym biblijnych. Nie dla każdego. Próbujecie na własną odpowiedzialność. Jeśli uda się w nią zatopić, będzie zachwyt. Jeśli nie, odraza.


„Żaden koniec” Zośka Papużanka

Polszczyzna to jest papużankowe narzędzie, autorka robi z nią, co chce. Istna królowa języka. Ta proza zbliża się do poezji choć brakuje jej poetycznej zwięzłości. Jest za to chropowatość. I prostota. A w „Żadnym końcu” zdejmowanie warstw ze starej, umierającej kobiety, która nie przeżyła życia tak jak chciała, więc wszystkim dała w kość. Rzecz o rodzinie.

„Pięć ran” Kirstin Valdez Quade

Kompletnie w Polsce niedoceniona choć za ten debiut Quade zdobyła wiele wyróżnień. Wspaniale skonstruowana powieść pełna pełnokrwistych, nieoczywistych bohaterek i bohaterów, koncentrująca się na trudnej codzienności pewnej rodziny z Nowego Meksyku. Niespieszna, drobiazgowo malująca klimat. Nie słodzi, ale też nie epatuje złem; ogromnie cenię taki ton. Czy muszę dodawać, że szczególnie intensywnie maluje autorka portret kobiet? Szukam tego w literaturze.

„Łakome” Małgorzata Lebda

Proza o życiu i umieraniu zespolonych w wiecznym, nierozerwalnym uścisku. Skręcająca mocno w sobie tylko znane strony, wymagająca tropienia swoich własnych tropów w tym, w co wpuszcza nas autorka. Wymagająca. Gra w nas długo (i to nie są tanie nuty). Pisano, że „Toń” uderza w koncept granicy. „Łakome” nigdy nawet o granicach nie słyszało.


„Ten się śmieje, kto ma zęby” Zyta Rudzka

Weryzm to niepodległość. Siła. Duma. Nawet gdy gnoją. A gnoją od początku. Czego dowiadujemy się na końcu. Pracuje we mnie mocniej po pewnym czasie niż od razu po przeczytaniu. Tej bohaterki nie da się odzapomnieć.

Język, wiadomo, jak to u Rudzkiej – polszczyzna je jej z ręki.

„Drobny szczegół” Adania Shibli

Napisana iście krallowsko i jest to jeden z tych nielicznych razów, gdy mi się to, poza prozą samej Krall, wydaje na miejscu, jest autentycznym językiem, który znalazła dla tej historii Shibli. Oszczędna do bólu, skupiona na szczegółach znaczących. Zestawia dwa życia: Beduinki, schwytanej przez izraelskich żołnierzy i kobiety żyjącej współcześnie, która natrafia na artykuł na jej temat i chce stać się jej głosem. Mocna jak diabli.


Bardzo dużo w tym półroczu wspaniałej, polskiej literatury. Pierwszy raz chyba zdarzają mi się takie proporcje w topce.

Aga Szynal

11 najlepszych książek drugiej połowy 2023 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading