Literatura piękna 26 maja, 2025
„Sploty” Ciarkowskiej. Z brzucha kobiety, która została matką.
Czytało mi się ją jak najlepszą poezję. Trudno, a jednak się zachłysnęłam. Wiedziałam, że trzeba wolniej, po co tak gnać na złamanie karku i nie mogłam, bo jestem łapczywa na opowieść, która mnie porusza. Czuję wtedy, że może właśnie teraz uda mi się dotknąć tej pulsującej szczeliny we mnie, która jest tajemnicą.
Jesteśmy u schyłku tego stulecia. Główna bohaterka, nota bene Anna Ciarkowska, tak jak autorka, ma niemal sto lat, żyje, ale zaczyna umieranie. Straty zaczynają przeważać. Przypomina sobie śmierć swojej babci. Opowiada siebie swojej wnuczce, która to spisuje.
Europa jest tu odgrodzona od reszty świata. Zasoby planety się wyczerpują, więc zamknęła się w sobie. Starych ludzi, głównie kobiet, jest ogrom i nie bardzo wiadomo, jak sobie poradzić z tym faktem, więc tworzy się procedury.
Wszystko jest inne, ale przecież na najbardziej podstawowym poziomie ta historia jest poza czasem. Jest nicią, która łączy jedno życie z drugim. Wyjątkowym splotem, który składa się na nas samych.
Zdecydowanie najdojrzalsza powieść Ciarkowskiej. Odczuwam, że bierze swój początek w brzuchu kobiety, która została matką i która od tej pory zawsze już będzie inaczej patrzeć na poprzednie pokolenia kobiet w swojej rodzinie.
Poruszyła mnie do głębi.
Aga Szynal