Blog o literaturze kobiet

Literatura piękna 18 lipca, 2025

„Dwa księżyce” Marii Kuncewiczowej. Nawet jeśli na zewnątrz, to zawsze wgłąb.

Po tym, jak zaatakowano ją za bazującą na jej własnych doświadczeniach fikcję dotyczącą
macierzyństwa, które było dla niej trudne, niezgodne z ówczesnymi wyidealizowanymi wyobrażeniami, Maria Kuncewiczowa uciekła odpoczywać do Kazimierza.

Jej kolejna książka też była swego rodzaju ucieczką. Skrętem od fikcji bazującej na tym co osobiste, najintymniejsze (choć przerobione na powieść) do trzecioosobowej opowieści o świecie czysto zewnętrznym, zaobserwowanym. O Kazimierzu Dolnym właśnie.

„Dwa księżyce” to opowiadania o tym szczególnym momencie styku dwóch światów. Lokalnego, przyzwyczajonego do własnego, specyficznego rytmu i artystycznego, zewnętrznego, który zachwycił się tym pierwszym i zaczął wrastać w Kazimierz. Czerpać z niego i jednocześnie go przekształcać.

Pokazała Kuncewiczowa w tym tomie swój wybitny zmysł obserwacji. Szczodrze okrasiła talentem pisarskim. Bardzo dobrze mi się czytało te opowiadania. Choć jak najwybitniejsze uznaję jednak te utwory, w których wróciła do twórczego eksplorowania psychologii własnej i najbliższego otoczenia – „Tristana. 1946” i „Cudzoziemkę”, to jednak zawsze w jej pisaniu znajduję coś, co dotyka mnie do żywego, porusza we mnie jaką wyjątkowo czułą strunę.

Jej pisanie nawet jeśli jest rozglądaniem się po okolicy, zawsze jest przede wszystkim spojrzeniem wgłąb, zrywaniem warstwy obyczajowości, żeby dotrzeć do czegoś ponadczasowego, kobiecego, ludzkiego.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading