Literatura faktu 27 sierpnia, 2026
Anais Nin „Dziennik 1934-1939”. Życie jako tworzywo sztuki.
To już trzeci tom autorstwa Anais Nin po który sięgnęłam w przeciągu ostatnich kilku miesięcy. Były dzienniki amerykańskie z pierwszej połowy lat czterdziestych, „Henry i June”, czyli historia namiętności do Henry’ego Millera i jego żony, June. A teraz okres stawania się pisarką pełną gębą, Paryż lat trzydziestych. Wyjątkowy. Z wojną domową w Hiszpanii tuż za granicą. Z narastającą agresją, która doprowadzi do kolejnej wojny światowej. Ale też – z erupcją sztuki i życia pełną piersią.
I to właśnie ten tom był dla mnie najbardziej fascynujący. Lubię obserwować wszelkie „stawanie się”, wyłanianie swojego głosu. Poszukiwania. Anais Nin łączy to z wnikliwą obserwacją tego, co widzi dookoła. Nicuje na wskroś nie tylko siebie, ale i ludzi, z którymi się styka. A są to często fascynujące jednostki, bohaterki i bohaterowie tej szczególnej epoki.
A do tego – ta pasja życia! Ta namiętność, która każe z wszystkiego wyciskać maksimum. Intensywność każdej chwili. To bliskie mi rzeczy.
„Znam tajemnicę. Zachowałam dziecięce poczucie zadziwienia”.
Umieć się dziwić. Cieszyć. Rozpaczać. Czuć. Kochać. Współczuć.
Nie zatracić tego. Tego się można uczyć od Anais Nin. A te dzienniki – to kawał dobrej literatury.
Aga Szynal