„Adieu Varsovie”. Historia rodzinna czy raczej szpiegowska?
Czytajcie! To fascynująca historia prawdziwa. Spodziewałam się emocjonalności. Trudów dorastania „drugiego pokolenia”, czyli Żydów, których rodzice przeszli Holocaust i nigdy już nie byli tacy sami. Co wpływało także na ich dzieci. Trochę jak u Mikołaja Grynberga (którego wszystkie książki przeczytałam z uwagą i poczuciem, że są ważne): że „żydowska matka”, co się boi, że ta niebywała, wieczna trwoga, nadmierna troska o jedzenie. I dalej w tym duchu. Ale „Adieu Varsovie” to w większym stopniu opowieść szpiegowska. Szpiegiem jest córka. Autorka książki. Janka Kaempfer Louis. A szpieguje prawdziwe życie swoich rodziców. Którego nigdy przez nią nie ujawnili. Poznajcie ich. Irena Gelblum. […]
„Zlituj się nad czytelnikiem”. O pisaniu.
Idealnie się wstrzeliłam w tę niszę nisz, dla której stworzona jest ta książka. Jestem fanką Vonneguta. Czytałam wszystkie jego książki. Większość kilkukrotnie, na przestrzeni lat. A ponadto raz po raz wyrzucam kolejne wersje własnej powieści i ciągle nie znalazłam na nią właściwego sposobu. Tytuł „Zlituj się nad czytelnikiem. Zasady twórczego pisania” Suzanne McConnell, uczennicy Vonneguta, redaktorki i pisarki przyciągnął mnie zatem niczym magnes. A że to solidna kniga? Będzie mniej czasu na własne pisanie… Zacznę od zastrzeżenia. Dodanie Vonneguta jako autora jest jednak nieco przesadzonym chwytem marketingowym. Autorką bezwzględnie jest McConnell. Co można poznać chociażby po ilości stron ( 471 […]
„Pełnia miłości” Sigrid Nunez. Mój ulubiony tytuł Wydawnictwa Pauza.
Zdecydowanie jest to mój ulubiony tytuł Wydawnictwa Pauza. Nie czytałam żadnej opinii o „Pełni miłości”. Ale po „Przyjacielu” (mimo, że nie do końca mi się wpasował tematycznie) uznałam, że Sigrid Nunez jest pisarką, której żadnej książki nie można przegapić. Bo można tym sposobem przegapić coś dużego. „-To wszystko tylko mi przypomniało, jak trudno jest ludziom zaakceptować rzeczywistość – mówiła moja przyjaciółka. -Ta nasza niepowstrzymana potrzeba, żeby albo wsadzić głowę w piasek, albo wszystko sentymentalizować – dodała”. Tym zdaniem można by właściwie podsumować tę powieść. Z tym że pisanie Nunez jest do niego w kontrze. Fabularnie. I formalnie. Zaczyna się fragmentarycznie. […]
„Nim dojrzeją maliny”. Ciepła i niestereotypowa powieść obyczajowa.
Bardzo lubię czytać powieści, które można nazwać obyczajowymi i jednocześnie nie podoba mi się pewnie jakieś 99% z nich. Bo wciąż są te same schematy. Bo przeromantyzowanie przyprawia mnie o ból zębów. Bo nagromadzenie nieprawdopodobnych wydarzeń z jednoczesnym spłyceniem bohaterek i bohaterów do kołku głównych cech irytuje niemożebnie. I jeszcze te puenty… Olaboga! „Nim dojrzeją maliny” Eugeni Kuzniecowej to zdecydowanie chlubny wyjątek. Wzrusza mnie postać 95 letniej babci. Jej dom, który staje się schronieniem dla trzech dorosłych wnuczek podczas pewnego lata. Już sam tytuł „Nim dojrzeją maliny” coś we mnie otwiera. I jednocześnie nic nie osuwa się w tani sentymentalizm. […]
„Gra pozorów”. Kryminał obyczajowy na poprawę humoru.
Nos na kwintę? Przedwiośnie? „Gra pozorów” doskonale poprawiła mi humor w tej sytuacji. Jako jedna z czytelniczych sierot po Joannie Chmielewskiej wciąż błąkałam się po różnych tytułach, które miały mi ją zastąpić. Ostatecznie, zniechęcona porażkami, przestałam szukać. Aż w końcu przyszło samo. Mam swoją serię na którą będę czekać. Wiem, że przygody detektywek z agencji Czajka to będzie mój uśmiech. Żeby było jasne – Gacek nie jest Chmielewską. Intryga? Jest w zasadzie lepsza niż u Chmielewskiej. Słusznie wydawca porównuje ją bardziej do Christie. Nie ma za to takich aż salw śmiechu (jeśli rżałam kiedyś nad książką, to z dużą dozą prawdopodobieństwa była to […]
„Mleko krew żar”. Opowiadania o dziewczyństwie, kobiecości, emocjach.
Przyznaję, że w największym stopniu przyciągnął mnie do tego tomu powód najzupełniej banalny. Otóż miejscem akcji jest Floryda, a ja całkiem niedawno po niej podróżowałam. Chciałam wrócić. Choćby mentalnie. I jeśli o to chodzi – to w zasadzie w małym stopniu spełniłam swoje marzenie. Po prostu sceneria niespecjalnie miała dla mnie znaczenie podczas tego czytania. Były rzeczy o niebo istotniejsze. To było do głębi ludzkie. Uniwersalne. Mięsiste. I naprawdę dobrze napisane! Najdotkliwiej wbiło mi się chyba w pamięć tytułowe opowiadanie „Mleko krew żar”. Majstersztyk. Ale i inne poruszały. Dużo tu o dzieciństwie. I o tym trudnym, nastoletnim okresie. O rodzinnych […]