„Wielka magia”, czyli Elizabeth Gilbert o kreatywnym życiu.
Nie czytałam ani nie oglądałam „Jedz, módl się, kochaj”, bo czułam, że to raczej nie dla mnie. Znam za to inną powieść Elizabeth Gilbert, „Miasto dziewcząt”. Podobała mi się. Pewnie dlatego gdy Eweliną Szyszkowska @pierwszewydanie w podkaście Pisarski backstage zaproponowała jej „Wielką magię” jako jeden z wartościowych tytułów pomocnych wg niej przy pisaniu, do którego wraca właściwie co roku (a ma dużą wiedzę na temat tego segmentu rynku wydawniczego plus własne doświadczenie pisarskie) nie wahałam się, kupiłam od razu. Nie pisałabym Wam teraz o tym, bo tych podręczników pisania pożeram całkiem sporo i niemal nikogo to nie interesuje, w końcu […]
Czytanie jak medytacja. „Księgi Jakubowe” Tokarczuk.
Czytanie jej było trochę jak medytacja. Kiedy udaje się w niej zanurzyć nie istnieje nic innego, jesteś tu i teraz. Czasem jednak natłok spraw sprawia, że myśli nie chcą puścić, zabierają na boki. Wtedy bywa, że ogarnia mnie frustracja. Były chwile (setki stron), gdy czułam się niemalże jak obecny tam skryba (nie uczestniczka, bo postać Jakuba Franka była dla mnie zbyt odpychająca). Były takie, kiedy moja uwaga odpływała na boki. Wiązało się to jednak raczej ze światem zewnętrznym jako rozpraszaczem, a nie słabszymi momentami tej powieści. Takich nie ma. To literacki projekt ogromnego rozmachu. Każda książka powołuje do życia cały […]