Literatura piękna 21 lutego, 2024
Debiut Natalii Ginzburg. „The Road to the City”.
Uwielbiam obserwować pisarki, pisarzy, którzy w swojej twórczości obsesyjnie wracają do pewnych wątków, tematów. Natalia Ginzburg powtarza ten z obserwowaniem świata z punktu widzenia dojrzewającej dziewczyny. I niechcianą ciążę.
„The Road to the City” to jej debiut z 1942 roku. Pisarka miała wtedy zaledwie 26 lat. Jednocześnie czuć w nim tę pisarską siłę, którą w sobie niesie, szerokie możliwości i brak mocy pisarskiego doświadczenia, które tak doskonale jest widoczne w „Słowniku rodzinnym” i „Naszych dniach wczorajszych”.
Te kolejne tytuły są z całą pewnością gęstsze. Więcej w nich szczegółów znaczących.
„The Road to the City” to niespełna stu stronicowa nowela. Napisana do bólu prosto. Aż się zastanawiałam na ile to kwestia tłumaczenia? Czytałam angielskie tłumaczenie z włoskiego. Przeważnie gdy czytam po angielsku zdumiewam się jak głęboko brzmią banalne niekiedy spostrzeżenia. Tym razem nie miałam takiego wrażenia. Ale może to w tym właśnie tkwiła jej metoda?
Zakończenie mnie zachwyciło. Z dość oczywistej opowieści stworzyło zupełnie niebanalną. Choć wciąż zastanawia mnie surowość spojrzenia na tylko jedną bohaterkę tego dramatu – narratorkę. Brzmi to trochę jak literacka próba rozliczenia samej siebie.
Podsumowując – jeśli macie zacząć przygodę z Ginzburg to nie jest to odpowiedni tytuł. Ale jeśli tak jak ja pławicie się w zachwycie nad jej pisaniem, to warto. Jest w tym wartość plus zaobserwujecie ewolucję. Dojrzewanie. Ale i diament, który tkwił w niej od początku choć jeszcze nieoszlifowany.
Aga Szynal
Więcej postów
Gloria Steinem „Moje życie w drodze”. O odejściu od „albo-albo”.
12 września, 2026
Anna Cieplak „Istoty zależne”. Relacje, troska, globalizacja.
11 września, 2026