Polskie melodie na różnych życiach. Biografia Urbana.
Lubimy te melodie, które znamy. Od czasu do czasu wygrywam sobie tę polską na różnych życiach. Sięgam po kolejne rodzime biografie. Ta Urbana poruszyła mnie mocno, niczym ostatnio „Bauman” Izabeli Wagner i „Różewicz. Rekonstrukcje” Magdaleny Grochowskiej. A może nawet bardziej.
Dominuje w niej jednak zupełnie inna nuta niż w tamtych. Kpina i dystans uniemożliwiają jakąkolwiek wiarę, także tę partyjną, oferują za to jasność widzenia. Inteligencja i pióro nie zawodzą nigdy. Pada jednak na nie cień innej wartości bezwzględnej: godnego życia materialnego, własnego. Czy to forma odreagowania Holocaustu? Choć nigdy nie czuł się Żydem, to agresja faszystowskich Niemiec zrobiła z niego Żyda. Historie rodzinne na pewno dokładają możliwość również innych interpretacji.
Znakomita, wciągająca jak diabli opowieść o „człowieku, którego Polacy kochali nienawidzić”, jak napisał o nim New York Times. Dwa miesiące czekała na mnie na półce, bałam się nieco jej rozmiarów. Sposób jej napisania sprawił, że czytałam szybko i z fascynacją.
Kawał dobrej roboty. No i materiał życia całkiem unikatowy. Polecam wszystkim, którzy jak ja lubią się zagłębić w różne wymiary polskości. Sama sięgnę na pewno po inne tytuły autorów: Doroty Karaś i Marka Sterlingowa. Udało im się umiejętnie pokazać całą złożoność tej postaci, jednocześnie nie usprawiedliwiając w żaden sposób jego postępowania w latach osiemdziesiątych.
Aga Szynal