Literatura piękna 28 grudnia, 2024
Na wskroś współczesna pisarka sprzed kilkudziesięciu lat. Maria Kuncewiczowa „Tristan 1946”.
„Tristan. 1946” – wspaniałe wznowienie powieści Kuncewiczowej przez Wydawnictwo Marginesy. Pamiętałam, że już w liceum zrobiła na mnie nieodparte wrażenie, ale teraz wręcz nie mogę wyjść z podziwu. Trochę dlatego, że za mną już o wiele więcej lektur i własnych prób pisania, więc zdaję sobie sprawę jak trudno stworzyć tak wielogłosową, rozległą, a jednocześnie dogłębną psychologicznie powieść jak ta, bardziej jednak dlatego, że dopiero aktualnie uświadamiam sobie jak krańcowo pisarka wyprzedziła swoje czasy. Tak mocno wychodzi od własnych przeżyć i doświadczeń, że zauważa rzeczy takimi jakie są, nawet jeśli nie ma jeszcze odpowiedniej siatki pojęciowej (tworzy na przykład, wydaje mi się, że wiarygodnie, postać aseksualnego bohatera).
Kuncewiczowa bierze mit Tristana i Izoldy i twórczo przerabia go współcześnie. W osobie Tristana, czyli Michała, zderza traumatyczne doświadczenia wojenne Polaka z ludźmi Zachodu, którzy nie chcą jeszcze przyjąć do wiadomości czym mogła być ta wojna dla innych. Z kolei Wanda, matka Michała, jak sama Kuncewiczowa, w czasie wojny uciekła do Anglii, ale genialnie uosabia nam los polskiej kobiety, która młodość spędziła w kraju, w którym mężczyźni opętani są ideą ojczyzny (jej pierwszy mąż dość późno dochodzi do wniosku, że „kobieta też człowiek”). Bohaterów jest jeszcze sporo i każdy z krwi i kości, wsiąkałam w ich punkty widzenia (bo tę historię opowiadają nam na zmianę kolejne postaci) bez chwili zwłoki.
Bardzo, bardzo polecam, nawet jeśli w waszym wypadku, jak w moim, też to będzie powrót. Mimo zachwytu w okresie gdy byłam nastolatką nie wydaje mi się, żebym pojęła wtedy choć cząstkę tego, co teraz. Zdecydowanie też wolę tę powieść niż „Cudzoziemkę” (którą przecież też doceniam).
Aga Szynal
Więcej postów
Anna Cieplak „Istoty zależne”. Relacje, troska, globalizacja.
11 września, 2026