Blog o literaturze kobiet

Literatura faktu 26 września, 2025

Linda Nochlin „Dlaczego nie było wielkich artystek?”. Admiruję i dyskutuję.

Ten kultowy esej Lindy Nochlin „Dlaczego nie było wielkich artystek?” został wydany ponownie przez Wydawnictwo Marginesy z okazji pięćdziesiątej rocznicy jego ukazania się.

Jak stało w jego pierwotnym podtytule: „bo niemądre pytania zasługują na długie odpowiedzi”.

Nochlin opowiada w nim o rzeczach dziś już, wydawałoby się może, oczywistych (choć wcale nie zawsze i wcale nie dla wszystkich) – a mianowicie, że sztuka nie jest odrębnym, samoistnym bytem oderwanym od rzeczywistości społecznej. Że ocenia się ją zawsze z jakiego punktu widzenia. Długo był to punkt widzenia białego mężczyzny w średnim wieku. I że aby tworzyć – trzeba mieć ku temu stworzone warunki i możliwości (w przypadku artystki choćby takie jak dostęp do możliwości kształcenia się; nie na darmo w przeszłości malarkami zostawały, jeśli już, prawie wyłącznie córki malarzy). Nie wystarczy talent czy geniusz.

„Za pytaniem o kobiety zajmujące się sztuką kryje się mit o wielkim artyście – bohaterze setel monografii, wyjątkowym i niemal boskim – który od urodzenia nosi w sobie tajemniczą esencję (niczym złote jajko w sosole marki Mrs. Grass) nazywaną geniuszem lub talentem, która, podobnie jak morderstwo, prędzej czy później wyjdzie na jaw, nawet w najbardziej niesprzyjających okolicznościach”.

W sytuacji długotrwałej dyskryminacji to prawdziwy cud, że kobiety w ogóle tworzyły.

„Cała sytuacja tworzenia sztuki, pojmowana zarówno w kategoriach rozwoju jej twórcy, jak i przez pryzmat natury oraz jakości samego dzieła sztuki, odbywa się w kontekście społecznym, stanowi integralną część struktury społecznej i jest kształtowana przez określone instytucje społeczne: akademie sztuki, instytucje mecenatu oraz mity o boskim twórcy, o artyście jako he-manie albo wyrzutku społecznym”.

Natomiast korci mnie, żeby podyskutować z przekonaniem Nochlin dotyczącym tego jakoby odmienność doświadczenia kobiet nie miała żadnego wpływu na to, jaką sztukę tworzą. O ile ciężko mi się wypowiadać w zakresie malarstwa, rzeźby, to w literaturze twierdzę, że kobiety wydobywają w swoim pisaniu obszary nie dość do tej pory zagospodarowane literacko, związane z kobiecą seksualnością, dojrzewaniem, przekwitaniem, macierzyństwem i brakiem macierzyństwa (które też jest społecznie oceniane). Być może pisarze mężczyźni też mogliby o tym kobiecym doświadczeniu przekonująco pisać.  No ale niespecjalnie pisali. Co jednak oznaczałoby, że ten komponent też ma jakieś znaczenie i równi, ale różni, również w tworzeniu sztuki, to jednak niegłupie założenie.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading