Literatura faktu 06 października, 2025
Siła robienia całkiem swojego życia w każdych okolicznościach. „Wolta” Joanny Gierak-Onoszko.
Fakty są takie:
Tak, pamiętam „27 śmierci Toby’ego Obeda”. Nie przeszłam wobec tego reportażu obojętnie. Musiałam sięgnąć po kolejną książkę autorki.
„Wolta” to słowo, które od razu mnie porwało, ma w sobie „to coś”. Fikołek, rebelię, moc, ale i głębię namysłu. Być może czytałabym już ze względu na sam tytuł. Kocham wolty.
Pewnie, że kobiece bohaterki i ich przemiany (a tu jest ich sześć) to coś, co mnie nad wyraz interesuje.
Ale…
Obawy były. Wyobrażam sobie jak łatwo można było z tego zrobić totalną sztampę, powielającą opowieści rodem z LinkedIna, że było ciężko, ale jest sukces, a teraz opowiem wam jak to zrobiłam, wy też możecie to osiągnąć, tylko posłuchajcie.
Całe szczęście zupełnie tak się nie stało.
To książka o tym, że każda z nas będzie się w życiu mierzyła z trudnymi rzeczami. Nie zawsze aż tak bolesnymi jak bohaterki, ale jednak. Śmierć istnieje. Choroby też. Nie wspominając o dronach, które wleciały do Polski. I tak dalej.
Lekko nie będzie (choć czasem jednak tak; i pięknie też). O pewne zmiany nie będziemy się prosiły. Ale zawsze możemy z tego brać i robić całkiem swoje życie. Bohaterki pokazują nam taką swoją moc.
Bardzo sprawdził się w moim odczuciu zabieg wstawienia po każdej opowieści komentarza od ekspertki, która pomaga nam zobaczyć wszystko w szerszym kontekście. Dzięki niemu to nie jest po prostu zbiór życiorysów.
Prawdopodobnie nie da się przy tej książce nie płakać.
„Bardzo łatwo mówić na kursach i warsztatach, że należy sobie odpuścić i brać życie takim, jakie jest. Nie mogę słuchać tych wszystkich bzdur, które płyną z ust life coachów. Irytują mnie pseudoradcy, szczególnie młodzi, którzy życie znają z teorii. Co to w ogóle za autorytety?
Kiedy się rozpadasz, kiedy giniesz, to nie chcesz „zaufać procesowi”, „odpuścić” ani „płynąć z prądem”. W chorobie bijesz się o życie i nie zgadzasz się, by tak to się skończyło.”
Kasia w „Wolcie” Joanny Gierak-Onoszko
„Zawsze da się skorygować kurs i zmodyfikować okoliczności, ale rzadko kiedy możliwy jest powrót do stanu sprzed. Na poziomie psychicznym i mentalnym trudno o restytucję. Kryzys i wolta nas zmienią, nie ma powrotu do tego, co było, bo my już jesteśmy inni. Jeśli zmiana była głęboka i trwała to możliwa jest ewentualna trzecia droga, jakiś rodzaj transformacji i pójście kolejną, nową ścieżką. Ale powrót do tego, co było kiedyś, już nie”.
Joanna Heidtman w „Wolcie” Joanny Gierek-Onoszko
„Skoro zatem jesteśmy świadomi, że kryzys środka życia się pojawi, warto skorzystać z systemu wczesnego ostrzegania. Gdy widzę, że kryzys nadciąga, nie uciekam. Spodziewam się trudności, więc się na nie szykuję, zabezpieczam przed nimi, ale się nie wycofuję. Cokolwiek się zdarzy, idę do przodu. Jung uważał, że od połowy życia człowiek staje się sobą: indywidualną, niepodzielną całością. In-dividual, pełnią nie do podzielenia. (…) Umiejętność skorzystania z kryzysu środka życia jest w moim przekonaniu wielkim błogosławieństwiem”.
Joanna Heidtman w „Wolcie” Joanny Gierak-Onoszko
Aga Szynal