Blog o literaturze kobiet

Literatura faktu 01 listopada, 2025

„Książka o (nie) czytaniu” Justyny Sobolewskiej. Zaproszenie do rozmowy z erudytką, która się nie wymądrza.

„Nauczyłam się, podobnie jak wielu moich znajomych, czytać wszędzie i w każdych okolicznościach. Stojące miejsce w autobusie, brak światła, taxówka – to nie są przeszkody. Czy zdarzyło mi się zderzyć z latarnią? A i owszem”.

Jeśli chodzi o zderzenia z latarnią, to przydarzają mi się nawet bez lektury w ręku. Wystarczy zamyślenie…

To na pewno nie jest tytuł odpowiedni dla każdej osoby.
Ale jeśli:

Niektóre zdarzenia ze swojego życia pamiętasz w związku z czytanymi wtedy lekturami.
Masz w głowie mnóstwo cytatów odnośnie różnych sytuacji, sama już nie zawsze wiesz skąd.
Gładzisz czasem czule swoje tomy na półce.
Twoja lista książek do przeczytania ciągle się rozrasta, ale i tak z przyjemnością coś jeszcze naprawdę dobrego do niej dołożysz.
Itp.

Jeśli kochasz czytać, to tak. „Książka o (nie)czytaniu” jest bardzo dla Ciebie.

Od razu zdradzę, że dla mnie osobiście jej autorka Justyna Sobolewska jest ważną przewodniczką po czytaniu, od lat czytuję jej teksty w „Polityce”, od jakiegoś czasu również w mediach społecznościowych, słucham jej podcastów. Spodziewałam się, że to co napisze będzie mi bliskie i tak się stało.

Też czytam w łóżku (najwyższa forma książkowej rozkoszy). I w wannie. Też przeczytałam „Czas porzucenia” Ferrante w kompletnym amoku i też jestem zdania, że Elena Ferrante, tajemnicza pisarka, na pewno jest kobietą. Mam gdzieś zapisany jako ważny ten sam cytat z Rotha. I też nie przestanę go kochać właśnie za tę niebywałą żywotność. Znalazłam zresztą w książce więcej cytatów, które sama wybierałam jako ważne. A nawet – też  chciałam jako dziewczynka grać w piłkę nożną (co Justyna Sobolewska wspomina przy okazji jakiejś lektury) tylko czasy mi nie sprzyjały.

Czytałam więc ten tytuł na jednym wdechu, czując powinowactwo. Ale jestem pewna, że każda dużo czytająca osoba znajdzie tu sporo dla siebie. Wiele razy pokiwa głową. Jeśli kreski po książkach, jak ja, to będzie stawiać wykrzykniki. Albo przyklei samoprzylepne  karteczki.

Polecam.
Można się w niej pięknie zatopić jesienią.

A na razie macie kilka cytatów ode mnie, na zachętę:

„Idealni czytelnicy nie podążają za opowieścią: oni biorą w niej udział”.

„Sontag pisze o czytaniu jako o transie, zatracaniu siebie, i coś podobnego może się zdarzyć, kiedy piszemy. Albo kiedy jesteśmy zakochani. Zresztą to wszystko jest blisko: przyjemność tekstu, czasem wręcz miłosna ekstaza, albo poczucie głębokiego powinowactwa, które odkrywamy poprzez czytany tekst”.

„Agneta Pleijel też odkryła, że pisanie to schodzenie w głąb siebie. Działa jak odwrócenie lunety – patrzenie na siebie i swoje życie z oddalenia”.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading