Blog o literaturze kobiet

Literatura piękna 28 października, 2025

„Gorące mleko” Deborah Levy. Smutek w słońcu Andaluzji.

Jeśli czytam kilka tytułów pod rząd jednej pisarki oznacza to niechybnie, że coś jest na rzeczy. Tym niemniej „Gorące mleko” Deborah Levy to na razie najmniej ulubiona moja jej książka. Choć dalej – jednak godna uwagi. Bardzo być może zresztą, że moja reakcja jest po prostu zwyczajnie jakąś irytacją na główną bohaterkę; co by zmieniało postać rzeczy, bo bohaterka, która irytuje to bardzo żywa bohaterka.

Sceneria: Andaluzja. Na głównym planie – Sofia Papastergiados, Angielka o greckim nazwisku odziedziczonym  po ojcu, z którym nie ma kontaktu. Sofia niedawno skończyła studia, tkwi w swoistym zawieszeniu pracując jako kelnerka a teraz przyjechała z matką do hiszpańskiej kliniki, której właściciel wydaje się być ostatnią deską ratunku dla jej sparaliżowanych nóg.

Jest bezwolna (tu może tkwić źródło mojej irytacji)  i niepewna zarówno siebie samej, jak i swojej przyszłości (oraz w gruncie rzeczy przeszłości). Znów w jakiś pokrętny sposób Deborah Levy dobiera się więc do tematu DOMU (Sofia początkowo mieszkała w Grecji, potem, gdy ojciec rzucił jej matkę, wróciła z nią do Anglii)  i związanej z nim tożsamości. Zakorzeniania, które paradoksalnie dodaje skrzydeł.

Ponownie – jest filmowo. Widzę oczami wyobraźni całe kadry pełne smutku w słońcu Andaluzji.

Za tę powieść pisarka była nominowana do Bookera. Za moje ulubione na razie „Płynąc do domu” – również.

Rok wydania: 2016.
Do dostania w bibliotece. Zupełnie nieprzeterminowana:)
Choć wcale nie nówka sztuka i z pewnością śmigana czytaniem.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading