Literatura piękna 17 listopada, 2025
„Parasolki” Dominiki Buczak, czyli jak Polki walczyły o prawa wyborcze.
To musiało być piekielnie trudne zadanie. Napisać tak zajmującą powieść z rozbudowaną fabułą, opartą na postaciach trzech fikcyjnych kobiet a do tego wpleść ją w narrację bazującą tylko i wyłącznie na faktach, opisującą liczne bohaterki, które wywalczyły dla Polek prawa wyborcze, a wcześniej – dostęp do edukacji. Tak się cieszę, że Dominika Buczak je uniosła. Bo dostajemy dzięki temu książkę bezcenną.
Czytajcie, bo będzie wciągająco (wystarczyłaby do tego sama fabuła powieści).
Czytajcie, żeby zacząć sobie wbijać do głowy nazwiska ważnych Polek, które wymazano z historii (to jest jeszcze bardziej fascynujące, dotykać tego kawałka naszych dziejów; zwłaszcza teraz. Z tego można brać siłę).
Co ważne – nie bójcie się, że treść będzie skomplikowana i wydumana. Jest żywa. A czytanie – lekkie. To jest książka do puszczenia w szeroki obieg.
Jest w niej Irena. Bogata mieszczanka, z mieszkaniem od frontu na Miodowej, zafascynowana Żmichowską i jej walką o dostęp do edukacji dla kobiet; prowadzi salon.
Jest młodziutka Stasia, córka zmarłej kuzynki Ireny, która nie chce się uczyć, chce pomagać kobietom działając.
I Wanda, socjalistyczna działaczka od Piłsudskiego, która przemyca broń pod sukienką.
Oraz – Warszawa. Najpierw pod carską okupacją, potem wojenna. I wreszcie ta w wolnej Polsce. Z prawami wyborczymi dla naszej płci.
Ponadto – jeszcze cała plejada kobiet. Wszystkie stoją mi przed oczami jako żywe, bo są odmalowane z talentem. Ostatnio czytałam Beccę Rothfeld, która narzekała na fragmentaryczne powieści, w których nie ma stada ludzi przewijających się w normalnej rzeczywistości. Tu jest (bo i mężczyzn nie brakuje). Buczak nie poszła w minimalizm.
Wątki obyczajowe jak zwykle u tej autorki wyszły doskonale. Czuć tu głębokie zrozumienie wobec postaci postawionych w najróżniejszych życiowych sytuacjach.
Czytajcie. Zachwycajcie się i wzruszajcie. Puszczajcie tę historię o tym, jak w 1918 roku Polki wygrały swoją rewolucję (choć nie całkowicie, wciąż są sprawy do załatwienia), dalej w świat.
Aga Szynal