Blog o literaturze kobiet

Dobre książki wagi lekkiej 14 listopada, 2025

„Zadry”, czyli mazurska Narnia dla pięćdziesięciolatek w wykonaniu Oli Klonowskiej-Szałek, założycielki slowhopa.

Mówię Wam: chcecie to czytać. Ja w każdym razie na pewno, a prawie ją ominęłam. Takich rodzimych powieści mi brakuje.

Gatunek? Nie mam pojęcia. Coś pomiędzy przygodówką w typie Pana Samochodzika, w końcu jest skarb, jest nastoletnia ekipa, opowieściami z Narnii, z tym, że Narnia jest na Mazurach Garbatych, które są po drugiej stronie lustra Warszawy, obyczajówką, taką naprawdę dobrą, w której nastolatki trzaskają drzwiami, a matka bohaterki trzyma w domu obraz Matki Boskiej i Piłsudskiego, ale chyba nie wie, że ten był socjalistą (choć generalnie wszystko wie najlepiej; ze sceny z matką zaśmiewałam się głośno, jest podszyta doskonałym poczuciem humoru), literaturą piękną, w której znakomicie opowiedziana jest trauma przechodząca w Polsce z pokolenia na pokolenie oraz wątek małżeństwa z problemami. I jeszcze więcej tu jest – ale zadziwiająco się to wszystko łączy, trzyma kupy, fabuła klei się wręcz imponująco.

Wzięłam ją do ręki mając zły humor, od deszczu i wiatru bolała mnie głowa, a wsiąkłam tak, że przestało mnie to zupełnie interesować. Nie mogłam „Zadr” odłożyć, aż do finału, który doczytywałam czekając na syna w skate parku.

Swoją drogą tytułowe Zadry to po prostu miejscowość na Mazurach; w niej dzieje się akcja, ta współczesna i ta przedwojenna (bo jest i taki wątek, a jakże). Dodaję, bo przyznam, że gdy łączyłam tytuł z bardziej metaforycznym znaczeniem i dołożyłam do tego okładkę, która jak na mój gust jest nieco za bardzo romantyczna (no ale ja tak mam, mam uczulenie na uromantyczniony klimat), to bałam się, że dostanę coś innego niż dostałam, nieco łzawą historię. A zupełnie się tego udało autorce uniknąć. Jest w tym swada, autoironia narratorki, choć nie powiem – emocje też były. Zwłaszcza wątki dotyczące obu córek były dla mnie poruszające.

I jeszcze – tak mi się podoba, że Ola Klonowska-Szałek dziękuje rodzicom, którym nigdy nie przyszło do głowt jej łamać. Dorzucam wdzięczność za to samo moim własnym i czuję wspólnotę w tym punkcie.

Na okrasę – autorka „Zadr” jest założycielką serwisu slowhop i jeśli lubicie tę atmosferę, jedyną w swoim rodzaju, to tym bardziej polecam sięgnąć po książkę.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading