Literatura faktu 07 stycznia, 2026
Jedna z TYCH książek; rozpoczyna dyskusję. „Wiek diagnozy. Jak obsesja na punkcie zdrowia czyni nas bardziej chorymi”.
Na zdjęciu posta o „Wieku diagnozy” Suzanne O’Sullivane widzicie okładkę „Bóg techów”, bo przyszło mi do głowy, że obie zadają, choć w różnych dziedzinach, jedno szczególnie istotne pytanie: czy nasza nowa wiedza, technologia służy człowiekowi?
Sylwia Czubkowska przypomina, że nie musimy dać sobie wmawiać, że technologia jest dobra, bo jest dobra, możemy pytać: co ona z nami robi? Co z niej wziąć, a co niekoniecznie? (Co zresztą pięknie mi się wiąże ze wznawianym ostatnio „Wiekiem paradoksów” Hatalskiej).
Suzanne O’Sullivane robi coś podobnego jeśli chodzi o świat medyczny – kwestionuje oczywisty wydawałoby się osąd, że jeśli mamy więcej kategorii diagnostycznych, to zawsze jest to postęp. Każe nam sprawdzić, czy nowe diagnozy naprawdę służą poprawie życia pacjentów? Pytanie o tyle proste, ile wywrotowe. Zmusiło mnie do poważnych refleksji. Widzę tu zresztą pole badań socjologicznych, nie darmo Foucault podkreślał historyczność kształtowania się pojęcia prawdy.
Można oczywiście z autorką dyskutować, ale bardzo warto sięgnąć po tę lekturę choćby po to, żeby wyjść z kolein utartego sposobu myślenia. Uważam, że to jedna z TYCH wyjątkowych książek, która jest punktem wyjścia naprawdę poważnych przyszłych dyskusji, prowadzonych przez lata. Będzie się do niej wracać. Bo celne pytania są na wagę złota.
A co tu robi „Wczoraj byłaś zła na zielono”? Otóż Kącka pisze jasno, że celowo unika w tej autofikcyjnej powieści o swojej córce etykiet. Bo etykieta może sprawić, że gubimy uważność na drugiego człowieka; a także w pewien sposób zwalnia nas z wysiłku poznania Innego, którym jest każda ludzka istota różna od nas. I to mi się diabelnie dobrze zapętla z „Wiekiem diagnozy”.’
P.S. Żeby było jasne, to nie jest tak, że odrzucam sensowność diagnoz. Mam wielką pokorę wobec tematu. Rzecz raczej w proporcjach i pewnej zgodzie na wieczne zadawanie pytań.
Aga Szynal