Blog o literaturze kobiet

Literatura faktu 02 lutego, 2026

Zapamiętajcie to nazwisko: Elżbieta Zawacka. „Agentka Zo. Historia Elżbiety Zawackiej, bohaterki drugiej wojny światowej.

Zapamiętajcie ten pseudonim „Zo”. I nazwisko: Elżbieta Zawacka. Salutuję: cześć jej pamięci.

Wreszcie mogłam się pochwalić moim synom, że czytam coś ciekawego z ich punktu widzenia.

Ale to było naprawdę? Naprawdę.

Kurierka. Cichociemna. Żołnierka AK. W czasach PRLu wspierała tych, którzy przeciwstawiali się kłamstwu i dbała o pamięć żołnierek AK. Setkę raz przekraczała granicę z fałszywym paszportem. Raz nieomal zginęła przedzierając się przez góry. Wróciła do Polski z Anglii, żeby walczyć. Skoczyła wtedy z samolotu ze spadochronem, bo nie było innego wyjścia. Brała udział w Powstaniu Warszawskim.

Do bólu rzeczowa nie rozumiała, czemu kobiety, owszem, chętnie wykorzystuje się w walce, ale już nie tak chętnie przyznaje im się prawa żołnierskie. Zrobiła wszystko, żeby zmienić tę sytuację. Dopięła swego. Sama została pod koniec życia mianowana generałem brygady.

Dbała o pamięć kobiet, z którymi ramię w ramię walczyła. Poświęciła lata na gromadzenie archiwum. Jej fundacja działa do tej pory.

Nauczycielka. Profesorka nauk humanistyczych.

Ten życiorys rzeczywiście wart jest poznania.

A jak mi się podoba sama biografia?
Otóż na początku byłam sceptyczna, gdy Angielka zaczęła mi rysować kontekst życia Zo streszczając historię Polski (bo bez niej w przypadku tego życiorysu ani rusz; to jest kwintesencja polskości, łącznie z biegłym językiem niemieckim Zawackiej, która wychowała się w zaborze niemieckim, na tradycji wygranego Powstania Wielkopolskiego) ale bardzo szybko pozbyłam się wszelkiego sceptycyzmu. To jest zrobione dobrze. Właściwie trudno byłoby zrobić to lepiej.

Bardzo dobra jest dokumentacja, bo oprócz licznych  dokumentów, o których zgromadzenie zadbała zresztą sama Zawacka, rozmów z osobami z fundacji,  swoją rolę odegrały na pewno taśmy z pogłębionymi wywiadami, które przeprowadził z Zawacką Andrzej Drzycimski, nota bene rzecznik prasowy Wałęsy.

Ostatecznie uznaję nawet, że fakt, że autorką biografii jest Angielka był dla tej książki ożywczy. Zewnętrzna perspektywa pozwoliła widzieć pewne rzeczy jaśniej. A dodatkowo to było dla mnie bardzo interesujące porównywać sytuację żołnierek angielskich i polskich.
Oraz widzieć polityczną tragedię Polski pod koniec II wojny światowej oczami wyspiarki.

Przyjęty przez Clare Murray ton całej opowieści także przypadł mi do gustu, jest konkretny, rzeczowy, dopasowany do bohaterki, ale też pozwalający się w pełni wczuć w jej położenie.

Polecam tę lekturę mocno; i szeroko. To nie powinna być rzecz niszowa. Po pierwsze: czcijmy swoje bohaterki. Po drugie: to jest dobra książka.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading