Literatura faktu 31 marca, 2026
Maria Dąbrowska „Dzienniki 1945-1950”. Noce i dnie pisarki.
Pierwsze dwa tomy przeczytałam kilka lat temu, teraz sięgnęłam po kolejny. Jeśli chodzi o dzienniki to od czasu do czasu mam taki moment w życiu, że nie jestem w stanie czytać nic oprócz tego typu prozy.
Tak było i teraz. Choć trzeci tom dotyczy trudnych lat 1945-1950 to i tak przyjmowanie tej rzeczywistości Dąbrowskiej w jakiś sposób mnie uziemniało, uspakajało.
Nie ma tu żadnych dram, żadnych wielkich literackich afer (które zasadniczo mnie nudzą, bo teraz mam w ręku pamiętniki Iwaszkiewicza i jego wyzłośliwianie się na innych znanych szalenie mnie drażni), raczej dzień codzienny, trochę prób znalezienia sobie miejsca w nowej Polsce, ale przede wszystkim noce i dnie, sprawy praktyczne, wizyty innych, klimat ogólny, wygląd miasta.
Pewnie niewiele jest osób, które się skuszą na tę bardzo specyficzną lekturę. Zachęcam Was zatem do zajrzenia
do drugiego zdjęcia mojej karuzeli – ten cytat wbił mi się w pamięć, uważam, że jest niezwykle mądry. I świetnie ustawia pisanie (i czytanie, bo to się przecież zawsze nierozerwalnie łączy). Ale nie tylko. Można go w zasadzie przyłożyć do wielu innych rzeczy w życiu.
Aga Szynal