Literatura piękna 29 kwietnia, 2026
Rozmowa z mistrzynią pisania współczesnych reporterów. „Chłodnia, czyli grzejnia”.
Podczas premierowego spotkania w radiowej Trójce prowadzący je @nogasnastronie dociekał dlaczego to właśnie Markowi Sterlingowi i Dorocie Karaś udało się namówić Małgorzatę Szejnert na wywiad-rzekę o jej bujnym życiu, także prywatnym. W końcu Szejnert wychowała w Gazecie Wyborczej całą plejadę uznanych reporterek i reporterów, Mariusz Szczygieł oraz Magdalena Grzebałkowska byli nawet w sali im. Agnieszki Osieckiej i żywo się udzielali w rozmowach o dawnej szefowej.
Dochodzę jednak do wniosku, że być może to, że dla nich Szejnert jest już zawsze dawną szefową, byłoby ostatecznie ograniczające. Wpuszczenie nowych osób zadziałało. Karaś i Sterlingow podeszli do Szejnert bez żadnej tezy; a przynajmniej ja tak to odebrałam czytając.
A dodatkowo – już po raz kolejny (bo cenię również ich biografie, Urbana i Walentynowicz) odnoszę wrażenie, że to są zwyczajnie osoby, z którymi dobrze się rozmawia.
A które przy tym koniec końców nie kończą na tej osobistej zalecie, ale jednak robią robotę.
Powstała ciekawa rozmowa o ciekawym życiu dziennikarki. Ile się w tym życiu zmieściło, głowa mała! A sama książka jest maksymalnie czytelna, przemyślana i sensownie ułożona w całość. Nie podzielam tezy, że powinna być dłuższa, jest w sam raz.
Skończyłam i od razu dokupię sobie tom reportaży Szejnert, który wyszedł w pakiecie z wywiadem.
Na końcu „Chłodni, czyli grzejni” znajdziecie też kuchnię pisania wedle Małgorzaty Szejnert. Dla osób piszących lektura obowiązkowa.
Aga Szynal