Literatura piękna 02 października, 2026

Dorastanie. Przyjaźń. Dobra literatura. „My, kruche kawałki mięsa” Colwill Brown.

Zalatuje od tej powieści zapachem prawdy – nieprzyjemnym niczym sfermentowany alkohol w buzi następnego dnia po melanżu. I próba przypomnienia sobie co się wczoraj działo.Collin Brown napisała powieść o trzech nastolatkach (które potem spotkamy znów w dorosłym życiu): Rach, Kel i Shaz. Miejsce akcji: Doncaster. Czas akcji: późne lata 90 i zerowe.
Nastoletniość, czyli ten moment, w którym czuje się tak mocno, że świat dotkliwie nas boli.

Jest o dojrzewaniu. O dziewczęcych ciałach. I, przede wszystkim, o przyjaźni. Wiecie jak mało jest dobrych książek o przyjaźni?

Ale to też książka, która w pewnym sensie jest dla mnie przedłużeniem lektur Tove Ditlevsen. Bo opowiada o tym, co robi z nami dorastanie w biedzie. Zresztą dość względnej, bo mowa tu o północnej Anglii, górniczym mieście, potrzaskanym reformami Thatcher lat 90 i zerowych. Ale rzecz tkwi w niepewności jutra, która wpływa na dorastanie. Biedzie emocjonalnej, która podkręca wstyd. A wstyd potrafi prowadzić na manowce. W sposób szczególny wpływa na naszą płeć. A do potęgi bierze go dojrzewanie.

Jest tu dużo przekraczania granic. Wykradania się potajemnie do klubów i szukania sposobów na to, jak oszukać bramkarza, że ma się 18 lat. Leje się alkohol. Trwa impreza. Trzeba chodzić do kliniki aborcyjnej. Tylko tak mało jest miejsca – żeby dorosnąć do siebie. Zamiast tego ostre zderzenie ze światem pełnym mizogini i oczekiwań innych. Że wszystkim nie da się sprostać – to pewne. Buta jest na pokaz. W istocie – kruchość.

Przekład: Kaja Gucio

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *