Literatura faktu 24 września, 2025
Jeśli kształtować poglądy, to w oparciu o fakty, a nie emocjonalne zlepki wyrwanych z kontekstu informacji. „Róża Luksemburg. Domem moim jest cały świat” Weroniki Kostyrko.
Niemal sześćset stron, gigantyczna robota biograficzna, duża wiedza z zakresu historii całego ruchu robotniczego, a także z zakresu historii idei, która pozwala Weronice Kostyrko pisać ciekawie nie tylko o samej postaci, ale również o myśli politycznej i społecznej Róży Luksemburg.
Jak się okazuje, ta myśl wciąż jest żywa:
„W najgorszych chwilach powtarzała przyjaciołom, że trzeba brać życie, jakim jest, z uśmiechem mimo wszystko – trotz alledem. Te dwa słowa ze słynnego listu do Soni Liebknecht można zobaczyć dziś w Niemczech na koszulkach i transparentach podczas demonstracji przeciw ofensywie skrajnej prawicy”.
Jak się okazuje lewica na świecie czytuje Różę Luksemburg.
To książka, która uświadomiła mi, że niektóre moje „poglądy” są w gruncie rzeczy emocjonalnymi odruchami. Jako dziecko liznęłam jeszcze PRL-u. Róża Luksemburg kojarzyła mi się wyłącznie z czasami słusznie minionymi. Z czerwonym Felkiem (Dzierżyńskim), którego pomnika pozbywano się z Placu Bankowego na moich oczach. I dobrze! Ale w gruncie rzeczy nie wiedziałam o niej niemal nic. Wystarczyła mi ta zlepka nazwisk kojarząca się z terrorem ZSRR, żeby czuć odruchową niechęć.
Biografia Weroniki Kostyrko dobitnie mi pokazała, że życie jest bardziej złożone. Ze zdziwieniem odkryłam, że poza Polską sięga się do pism Róży Luksemburg.
Początkowo nieco mnie ta książka nudziła. Ot, takie sobie dorastanie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Nie miało dla mnie większego znaczenia, w której konkretnie kamienicy się urodziła i gdzie chodziła do szkoły.
Ale od momentu, w którym zaczęła się angażować w życie polityczne, zrobiło się bardzo ciekawie! Dostałam tu w pakiecie konkretny kawał historii. A poza tym ona sama, jako postać, też zaczęła na kartach biografii pokazywać charakter. Nie tylko w polityce, ale i w miłościach, przyjaźniach. W zachwycie światem. Z całą pewnością była charakterna. Nigdy nie bała się bronić własnego zdania i nie wahała się zapłacić za to każdej ceny. Od więzienia aż po śmierć z rąk faszyzujących bojówek włącznie. Przeciwstawiała się również myśleniu Lenina.
Wolność jest zawsze wolnością dla myślących inaczej, mówiła. Wszyscy wiemy, że nie było to twierdzenie popularne w bloku wschodnim.
Szanuję ogromnie odwagę własnych osądów, niezależność, nawet jeśli często nie zgadzam się z jej poglądami.
Bardzo się ostatecznie wciągnęłam w tę lekturę i myślę, że wyszłam z niej bogatsza. Także dlatego, że dobitnie uświadomiłam sobie fakt, iż jestem, jak każdy człowiek, zwierzęciem poznawczo leniwym, chętnie poprzestającym niekiedy na naskórkowej wiedzy pełnej emocjonalnych zbitek. A zawsze warto – naprawdę wiedzieć, żeby rozumieć. Róża Luksemburg była na pewno zapaloną czytelniczką. Ciągle jej było mało wiedzy, ciągle się rozwijała. I w tym akurat będę próbować brać z niej przykład.
„Być człowiekiem to znaczy: całe swoje życie rzucić z radością na wielką szalę losu, jeśli tak będzie trzeba, a jednocześnie cieszyć się każdym słonecznym dniem i każdą piękną chmurą (…)”.
Aga Szynal