Dobre książki wagi lekkiej 29 lipca, 2026
Maud Ventura „Mój mąż”. Błyskotliwa literacka zabawa.
To jedna z najlepszych okładek, z jakimi miałam do czynienia w ostatnim czasie. Adaptacja tej z oryginalnego wydania.
Podoba się Wam?
A sama powieść? To dystopia jednostki. Pokazuje, co by było gdyby nigdy nie skończyła się pierwsza faza zakochania. Tak się dzieje w przypadku głównej bohaterki mimo, że jest w związku małżeńskim od dobrych kilkunastu lat. Mimo, że mają z mężem dwoje dzieci. Czas nie zdołał ugasić płomienia obsesji (bo ciężko nazwać to intensywne uczucie miłością).
Z tego powodu jest to powieść tyleż wciągająca, co męcząca, bo obcowanie z czyjąś obsesją było dla mnie wykańczające. Co on myśli. Co on robi. Czy wystarczająco kocha. Czy wystarczająco często dotyka. Szykowanie się do jego powrotu z pracy. Aranżacja odpowiednich momentów. I tak dalej. Znacie ten stan z początków zakochania? Prawdę mówiąc nie tęsknię.
Maud Ventura napisała „Mojego męża” z polotem, błyskotliwie, więc ostatecznie zwyciężyła u mnie przyjemność czytania. No i to zakończenie! Zaskakujące. Dobre. Zmienia wydźwięk całości i dodaje smaku.
Przełożyła: Ewa Merel
Aga Szynal
Więcej postów
Moja książka roku. „Księga duchów” Siri Hustvedt.
27 sierpnia, 2026
Anais Nin „Dziennik 1934-1939”. Życie jako tworzywo sztuki.
27 sierpnia, 2026