Literatura piękna 27 sierpnia, 2026
Anais Nin „Henry i June”. Gdy klasyczka romansuje z klasykiem. I jego żoną.
„Henry i June” to zapis pewnej namiętności, między Anais Nin i Henrym Millerem oraz jego żoną June, ale w sensie bardziej ogólnym zapis ogromnej pasji do życia, którą właśnie na tym etapie pisarka zaczęła bardziej świadomie rozwijać.
Jej wyrazem jest pisanie, prowadzony skrupulatnie dziennik. Ale jest nim również rzucenie się w wir wydarzeń. Zejście z utartego szlaku (również małżeńskiego), szukanie pokrewnych ludzi. Otwarcie się na to, co Anais Nin napędza wewnętrznie. Współgrające zresztą z psychoanalizą, którą w tym czasie przeprowadza. Niewątpliwie wpływ na to wszystko ma fakt, że została w dzieciństwie skrzywdzona przez własnego ojca. I to kładzie się cieniem na wszystkich jej wyborach. W pewnym sensie jest to dziennik osoby chorej na duszy. Która jednak uzdrawia się własną pasją do życia. I literaturą (najbardziej własną).
Imponujące jak silna i wrażliwa jest jednocześnie, jak potrafi rzucić się na relacje, świat. I jak genialnie przekształca to w szczere pisanie. Literacko to jest co czysty głos. Pełen pasji, umiłowania życia. Podążania za swoją kobiecością w opozycji do męskich dróg, ale nie przeciwko mężczyznom, przeciwnie, w ciągłym dialogu z nimi.
Dobrze się czytało „Henry’ego i June”.
Aga Szynal
Więcej postów
Moja książka roku. „Księga duchów” Siri Hustvedt.
27 sierpnia, 2026
Anais Nin „Dziennik 1934-1939”. Życie jako tworzywo sztuki.
27 sierpnia, 2026